Już dziś rozpoczyna się walka o Ligę Europy. Można z całą pewnością powiedzieć, że Zawisza Bydgoszcz trafił najgorzej ze wszystkich polskich klubów. Rywalem będzie Zulte Waregem, czyli jedna z najsilniejszych drużyn belgijskich. Zulte Waregem różni się jednak składem od tej ekipy, która zaszła do finału Pucharu Belgii. W porównaniu z ostatnim sezonem ze składu ubyli De Fauw, Kums i Thorgan Hazard. Dodatkowo, jak zapowiedział trener belgijskiego zespołu, w meczu z Zawiszą nie wystąpi bramkarz Sammy Bossut, który odpoczywa po mundialu. Zastąpi go młody Salvatore Crimi, który szkolił się we francuskim Lille. W składzie Zulte powinniśmy też zobaczyć dziś wychowanka Monaco – Yaroubę Cissako.
W defensywie pomagać mu będą: młody Bryan Verboom oraz doświadczeni Steve Colpaert i Karel D’Haene. Wśród pomocników ciekawym zawodnikiem wydaje się Islandczyk Olafur Skulason.W przeszłości przez kilka lat występował w barwach Arsenalu, choć określenie „występował” jest w tym przypadku zbyt dużym słowem. Niemniej jednak uważam, że czegoś się w Londynie nauczył i nie można go lekceważyć. Kolejnym zawodnikiem, który w CV ma wpisane występy w Arsenalu, jest Chuks Aneke. Jest to młody napastnik, który występował najpierw w drużynie młodzieżowej „Kanonierów”, a następnie w rezerwach drużyny Wengera. Moim zdaniem mimo utraty trzech zawodników Zulte jest nadal faworytem starcia z drużyną z Bydgoszczy.
http://i0.wp.com/igol.pl/wp-content/uploads/2014/07/DSC4140.jpg?fit=1024%2C1024
A Zawisza?
Zawisza dokonał wzmocnień przed zbliżającym się sezonem. Do Polski powrócił Grzegorz Sandomierski. Jego decyzja o wyjeździe z kraju nie była najlepszym wyborem. Teraz będzie chciał o sobie przypomnieć w T-Mobile Ekstraklasie i być może w Lidze Europy. Kolejnymi zawodnikami, którzy dołączyli do drużyny z Bydgoszczy, są portugalscy obrońcy – Andre Micael i Joshua Silva. Zarówno pierwszego, jak i drugiego powinniśmy dziś zobaczyć w pierwszym składzie Zawiszy. Pomagać im mają znani już dobrze ekstraklasowym kibicom Nawotczyński i Ziajka. W pomocy najprawdopodobniej zobaczymy zawodników, którzy nie są dla sympatyków Zawiszy bezimienni, Wójcickiego, Drygasa, Gevorgiana, Alvarinho i Luisa Carlosa. W ataku niezastąpiony Bernando Vasconcelos.
W przeszłości drużyna z Bydgoszczy brała udział w europejskich pucharach tylko raz – w 1993 r. występowała w Pucharze Intertoto, jednak nie odniosła większego sukcesu. Po kompromitacji Legii trudno, by polski kibic miał większe oczekiwania związane z występami innych drużyn reprezentujących nasz kraj. Liczę jednak na to, że Lech, Ruch i Zawisza nie przyniosą nam wstydu na europejskiej arenie. A może uda się awansować? Wszak potencjał jest.











