Wielu z was doskonale rozumie pojęcie „niewolnictwo”. Jednak czy kiedykolwiek moglibyście przypuszczać, że w świecie piłki nożnej może wystąpić takiego zjawisko? Przykre i szokujące zarazem, ale prawdziwe… Jakiś czas temu dziennikarz BBC postanowił porozmawiać z jednym z zawodników będących ofiarami luk prawnych i słabej polityki w świecie piłkarskim. Mowa tutaj o kraju znanym chociażby z książki o Drakuli – Rumunii.
Piłkarzem, o którym mowa, jest Florin Anitoiu. Jest on już na tyle zdesperowany, że postanowił przerwać milczenie. Aby móc spotkać się z dziennikarzem w Bukareszcie, musiał podróżować blisko dziesięć godzin nocnym pociągiem. Jego słowa były szokujące i przeczące istnieniu wszelkich praw człowieka.
Anitoiu to młody lewy obrońca z ekipy Metalul Resita grającej obecnie w drugiej lidze rumuńskiej. Nie otrzymał wypłaty od pięciu miesięcy i ma zakaz opuszczania klubu. Podczas rozmowy Rumun nie krył smutku i ujawnił wiele tajemnic, o których nie wiedzielibyśmy, gdyby nie jego „coming out”.
– Każdej nocy płaczę i potem każdego ranka trenuję na własną rękę. Nie spodziewam się, że sytuacja ulegnie zmianie w niedalekiej przyszłości. Nie jestem w stanie przetrwać w tych warunkach – mam długi, rachunki do zapłaty i prawdopodobnie będę musiał znaleźć inną pracę – powiedział 21-letni obrońca.
O co więc tak naprawdę chodzi? Zgodnie z rumuńskim prawem klub, który został objęty zarządem przymusowym, nie musi płacić czy oddawać swoich graczy, dopóki nie odzyska stabilności finansowej. Piłkarze są traktowani jak własność zespołu. Ostatecznie Anutoiu ma już wszystkiego dość. W listopadzie ubiegłego roku wraz z kilkoma kolegami z zespołu zorganizowali bojkot. Zamiast rozgrywać mecz, trzymali transparent przed rozpoczęciem, na którym było napisane „Futbol 2015 roku = niewolnictwo”.
Na tym filmie możemy zobaczyć, jak wyglądała cała akcja.
– Chcieliśmy zostać zauważeni, pokazać, że nie możemy podążać tą drogą – powiedział. Mimo wszystko, choć wiele klubów okazało wsparcie zawodnikom Resity, do tej pory nic się jeszcze nie zmieniło! 35-letni Geraldo Alves z Portugalii wspiera Anutoiu i jest po jego stronie, gdyż sam doświadczył czegoś podobnego w przeszłości, kiedy jeszcze grał w Petrolul Ploiesti.












