Dziś wieczorem rozgrywki inauguruje grupa C. Wszystko rozpocznie odbywający się w Zurychu mecz Rumunia-Francja. Faworytem jest Francja, jednak Rumunia uważana jest przez wielu za drużynę, która na tegorocznym EURO będzie 'czarnym koniem’. Szykuje się zacięty pojedynek.
Uniknąć kompromitacji
Reprezentacja kraju Hrabiego Drakuli nie mogła 'wymarzyć’ sobie gorszego losowania. Trafiła do grupy śmierci. Oprócz Francuzów, za rywali 'Tricolorii’ mają Włochów i Holendrów.
Kapitan reprezentacji, Cristian Chivu, pozostaje optymistą. „Rywale na pewno darzą nas szacunkiem, lecz uważają, że nie mamy żadnych szans na wyjście z grupy. To dobrze, gdyż będziemy mogli sprawić niespodziankę, w co wierzę.”, mówi.
Defensor Interu nie jest jedynym członkiem ekipy rumuńskiej wierzącym w sprawienie niespodzianki. Jego zdanie podziela selekcjoner, Victor Piturca: „Jeśli piłkarze są zdrowi, w dobrej formie fizycznej i psychicznej mogą osiągnąć wiele.” Pozostaje jednak realistą: „Możemy dotrzeć do finału i wygrać go, jednak równie dobrze może się zdarzyć, że przegramy wszystkie trzy mecze. Na tym poziomie rozgrywek wszystko może się zdarzyć.”
Co ciekawe, Rumuni dwanaście miesięcy temu w Constancie pokonali jednego z obecnych grupowych rywali, Holendrów. Poza tym, w przeciwieństwie do Francuzów, ograniczyli mecze towarzyskie przed turniejem do minimum – rozegrali jedynie jeden, w którym rozgromili Czarnogórę 4:0.
Doświadczona ekipa Rumunii z pewnością nie da sobie w kaszę dmuchać. Mają przecież napastnika z najwyższej światowej półki, aczkolwiek kontrowersyjnego, Adriana Mutu. Jeśli dodać do tego doświadczenie międzynarodowe Chivu czy grającego w Getafe Cosmina Contry, 'Tricolorii’ mogą się pokusić o niemałą niespodziankę.
Francja gotowa do europejskiego testu
Z kolei Francuzi, przygotowując się do Euro, potykali się z rywalami z Ameryki Południowej. Podopieczni Raymonda Domenecha prezentowali się w tych meczach z dobrej strony, pokonując 2:0 Ekwador i 1:0 Kolumbię oraz remisując bezbramkowo z Paragwajem.
’Les Bleus’ nie stracili bramki od czterech spotkań, jednak ich formacja defensywna popełnia sporo błędów, co pokazali również w spotkaniach z wyżej wymienionymi ekipami.
Domenech będzie musiał odpowiednio dobrać linię obrony. Prawy defensor, Willy Sagnol, jest ostatnio w słabszej dyspozycji, może więc warto postawić na utalentowanego Clerca z Lyonu?
Środek zarówno obrony, jak i pomocy reprezentacji Francji tworzy od lat ta sama czwórka zawodników – Lilian Thuram, William Gallas, Patrick Vieira oraz Claude Makelele. Trzeci z wymienionych jednak z Rumunią nie zagra. Jego miejsce prawdopodobnie zajmie Jeremy Toulalan. Niewiadomą jest również forma napastnika Barcelony – Thierry’ego Henry.
Francuzi z pewnością będą liczyć na powtórkę z Euro 1996, gdy pokonali Rumunię 1:0 po golu Christophe Dugarry’ego. Nic dziwnego, zwłaszcza że w odwodzie czekają jeszcze Holandia i Włochy.










