Szkoleniowiec Lecha Poznań wypowiedział się po wczorajszym meczu sparingowym z niemieckim SSV Jahn Ratyzbona. Zespół z 2. Bundesligi wygrał z „Kolejorzem” 3:2.
Po pierwszej połowie to zawodnicy z Poznania, dla których był to pierwszy pojedynek na zgrupowaniu w Bad Gogging, pewnie wygrywali 2:0. Jednak po zmianie stron boiska padły trzy gole dla niemieckiej ekipy, która ostatecznie wygrała to starcie.

– W pierwszej połowie kontrolowaliśmy przebieg spotkania i zasłużenie prowadziliśmy dwoma bramkami. W przerwie nie dokonałem wielu zmian i nadal staraliśmy się grać wysokimi pressingiem. Nie zawsze to wychodziło i dwie nieudane pułapki ofsajdowe kosztowały nas utratę goli.
Mimo przegranej Mariusz Rumak wcale nie był rozczarowany. Wręcz przeciwnie, cieszył się, że znów mogli się pokazać rezerwowi, którzy mu się odpłacili. Trzeba dodać, że gole strzelali ci rzadziej grający piłkarze – Lovrencsics i Bereszyński.
– Na pewno jest to bardzo ciekawy materiał do analizy. Jestem zadowolony, że ponownie w większym wymiarze czasowym zagrali młodzi zawodnicy i piłkarze, którzy rzadziej występują w europejskich pucharach.











