Duet Artjoms Rudnevs – Heung Min Son przy pomocy Marcella Jansena i Dennisa Aogo rozbił na Signal Iduna Park Borussię Dortmund. 1:4 to fatalny wynik dla sympatyków BVB. W dodatku po czerwonej kartce gospodarze stracili Roberta Lewandowskiego. Siły zostały wyrównane po wyrzuceniu Jeffreya Brumy.
Borussia rozpoczęła ten mecz w niecodziennym zestawieniu. Na lewej obronie ustawiony został Sven Bender, a w środku pola zamiast dobrze grającego Ilkaya Gündogana oglądaliśmy Nuri Sahina. W ekipie HSV nie mogli zagrać Michael Mancienne i Milan Badelj, których zastąpili Jeffrey Bruma i Tomas Rincon.

Ku zaskoczeniu kibiców na Signal Iduna Park to goście w pierwszych minutach byli stroną przeważającą. BVB czasami miało nawet problemy z wychodzeniem z własnej połowy. W 14. minucie hamburczycy przeprowadzili bardzo ładną akcję prawą stroną. Dośrodkowanie Diekmeiera przewrotką starał się wykończyć Son, ale strzał był zbyt lekki, aby zaskoczyć Weidenfellera. Za plecami Koreańczyka był jeszcze Rudnevs, który chyba był w lepszej sytuacji do wykończenia tej akcji.
Nie trzeba było długo oczekiwać na odpowiedź gospodarzy. Piszczek dośrodkował na szesnasty metr, a tam Götze fantastycznie klatką piersiową piłkę przyjął i wbiegł w pole karne. Wydawało się, że zdobędzie gola, ale jego strzał minimalnie minął słupek. BVB dopięło swego po katastrofalnym błędzie defensywy gości. Po dalekim wybiciu Hummelsa fatalnie zachował się Westermann, który chyba liczył na wyjście bramkarza. Adler tego nie zrobił, piłkę przejął Lewandowski i strzałem pomiędzy nogami golkipera zdobył gola. Dortmundczycy cieszyli się z prowadzenia zaledwie kilkanaście sekund. Jansen świetnie wypuścił skrzydłem Aogo, ten zgrał w pole karne, gdzie kompletnie niepilnowany na szóstym metrze był Rudnevs. Łotysz nie miał żadnych problemów, żeby pokonać Weidenfellera. HSV nie zamierzało zwalniać. Chwilę po wyrównaniu van der Vaart zagrał kapitalną piłkę do Sona, który wybiegł zza obrony, minął Weidenfellera, ale tym samym wyrzucił się poza światło bramki i jego strzał trafił w słupek.
Koreańczyk błysnął ponownie w 26. minucie. Wcześniej nie udało mu się zdobyć gola przewrotką, ale odbił to sobie. Bruma długim podaniem do Sona rozpoczął kontrę, Koreańczyk przebiegł kilkanaście metrów, nawinął Bendera i kapitalnie dokręconym strzałem zdobył gola. Weidenfeller nawet się nie ruszył, a piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki. Odpowiedzieć starał się Lewandowski. Polak ładnie obrócił się w polu karnym z obrońcą na plecach, ale jego strzał leciał w sam środek bramki.
W 30. minucie gry na boisku zapanował ogromny chaos. Piłkarze zbiegli się w stronę środkowej linii i zaczęli między sobą dyskutować oraz przepychać się. Sędzia pokazał czerwoną kartkę Lewandowskiemu, a żółtą ukarany został van der Vaart. Jak pokazały powtórki, sędzia miał do tego pełne prawo, bo Polak bardzo brzydko sfaulował Skjelbreda, odepchnął Holendra, który doskoczył do naszego reprezentanta. Do starcia dołączył Bender, który powalił pomocnika HSV. Przez następną godzinę BVB musiało grać w dziesiątkę.








