Po niezbyt ciekawym spotkaniu VfB Stuttgart przegrał z Hamburgerem 0:1. Jedynego gola zdobył Artjoms Rudnevs.
Goście musieli wygrać, aby nie zanotować straty w stosunku do innych zespołów walczących o europejskie puchary. Ekipa ze Stuttgartu właściwie już o nic nie walczy, a jedyne, co jej pozostaje, to zerkanie co jakiś czas w stronę strefy spadkowej.
Mecz nie zapowiadał się zbyt ciekawie i nie było pozytywnego zaskoczenia. W pierwszej połowie nieco lepszym zespołem byli stuttgartczycy, ale to goście pierwsi stworzyli zagrożenie. W 13. minucie po dośrodkowaniu z lewej strony piłkę głową zgrał van der Vaart, ale strzał szczupakiem Rudnevsa powędrował obok bramki. Chwilę później bardzo blisko zdobycia gola byli gospodarze. Holzhauser bardzo ładnie uderzył z z rzutu wolnego, jednak Adler świetnie się spisał i sparował strzał na poprzeczkę.
W drugiej połowie gospodarze mieli już zdecydowaną przewagę. Najpierw jednak, w 50. minucie, prowadzenie objęło HSV. Diekmeier wrzucił piłkę z prawej strony, a bardzo mocno z woleja uderzył Rudnevs i pomimo że strzał leciał w środek bramki, golkiper nie miał nic do powiedzenia. Później goście wyraźnie się cofnęli i dali pole do popisu rywalom, którzy byli bardzo nieskuteczni. Drużyna ze Stuttgartu oddała siedem celnych strzałów przy trzech HSV, ale mimo to przegrała. Duża w tym zasługa Adlera, który świetnie bronił groźne strzały Kvista czy Ibisevicia.








