W rewanżowym meczu 1/4 finału Pucharu Polski Ruch Chorzów pokonał na własnym boisku Zagłębie Lubin 1:0. Jedynego gola w tym spotkaniu strzelił Łukasz Janoszka. W pierwszym starciu był remis 2:2, więc „Niebiescy” przeszli dalej.

Pierwsza naprawdę groźna akcja w tym meczu została rozegrana w 15. minucie. Ruch ładnie rozprowadził piłkę i w efekcie w dobrej sytuacji znalazł się Jankowski. Napastnik gospodarzy oddał strzał zza linii pola karnego, ale piłka przeleciała tuż obok prawego słupka bramki Zagłębia. To mógł być gol. W odpowiedzi indywidualnym atakiem popisał się Pawłowski. Skrzydłowy ładnie ograł lewego obrońcę Ruchu, lecz jego strzał wylądował wprost w rękawicach Peskovicia. „Szymek” przejawiał sporą ochotę do gry i to na nim przede wszystkim opierała się ofensywa Zagłębia. Niestety dla kibiców lubińskiej drużyny, w 39. minucie Pawłowski musiał opuścił boisko z powodu kontuzji. W jego miejsce wszedł Adrian Błąd.
W tym czasie dobrą szansę marnym uderzeniem zaprzepaścił Jankowski. Napastnik Ruchu był sam przed polem karnym, ale jego strzał pozostawiał wiele do życzenia. Po dwóch kwadransach gry przewagę uzyskali goście. Nie przełożyło się to jednak na bramki. Bliski strzelenia pierwszego gola był Pawłowski, jednak wdał się w niepotrzebny drybling i koniec końców stracił piłkę. 180 sekund później gospodarze wręcz musieli zdobyć bramkę. Po rzucie rożnym Costa główkował, a dobrą interwencję zapisał na swoim koncie Pesković. Golkiper Ruchu zdołał sparować futbolówkę na słupek. Wynik pozostał bez zmian i dzięki bramkom strzelonym na wyjeździe do przerwy w następnej rundzie była ekipa „Niebieskich”.

Mimo iż to gospodarze powinni atakować, jeżeli chcieli awansować, więcej z gry mieli podopieczni Jacka Zielińskiego. W 57. minucie piłka znalazła się pod nogami Janoszki, a ten, nie zastanawiając się długo, przymierzył z 16 metrów tuż przy słupku. Gospodarze tym samym znacząco przybliżyli się do gry w półfinale Pucharu Polski. Tym bardziej że dalej atakowali. Kilkadziesiąt sekund Zieńczuk oddał kąśliwy strzał z boku pola karnego, ale Gliwa efektownie wybił piłkę do boku. Co ciekawe, „Miedziowi” zupełnie nie istnieli na boisku.
Piłkarze trenera Hapala stracili już chyba wszelkie nadzieje na awans i chcieli tylko dograć to spotkanie do końca. Chorzowianie natomiast atakowali dalej. W 66. minucie Gliwa dobrą paradą zatrzymał strzał Zieńczuka, a sześć minut później po uderzeniach ponownie „Zienia” i Jankowskiego piłka znalazła się na rzucie rożnym. W końcowych minutach gospodarze cofnęli się do defensywy i wyczekiwali na szybkie kontry. Zagłębie niby atakowało, ale robiło to zupełnie bez pomysłu. Było widać brak Pawłowskiego, który tak naprawdę stanowi jakieś 70% wartości zespołu z Lubina. Wynik nie uległ już zmianie – Ruch awansował do półfinału Pucharu Polski.











