Stulecie Ruchu Radzionków – piękna historia radzionkowskiego klubu


Zapraszamy na wspaniałą podróż w czasie. O Ruchu Radzionków rozmawiamy z prezesem Marcinem Wąsiakiem oraz Wojciechem Cieszyńskim

23 grudnia 2019 Stulecie Ruchu Radzionków – piękna historia radzionkowskiego klubu
Marcin Bulanda / PressFocus

Pierwsze, co przyjdzie na myśl przeciętnemu fanowi polskiej piłki nożnej na słowa "Ruch Radzionków", to z pewnością mecz z Widzewem Łódź z 1998 roku. Dopiero potem niektórzy odnajdą w pamięci "Ecika", czyli Mariana Janoszkę, legendę klubu. Ci bardziej zagorzali pomyślą o Ruchu jako o najlepszej Śląskiej drużynie sezonu 1998/99. Klub z Radzionkowa ma za sobą jednak bogatą i piękną historię.


Udostępnij na Udostępnij na

W sierpniu tego roku Ruch Radzionków obchodził piękny jubileusz – stulecie klubu. Większość fanów piłki „Cidry” kojarzy z czasów gry w ekstraklasie, kiedy klub tak właściwie znikąd nagle pojawił się wśród elity. Ruch Radzionków to jednak (teraz już ponad) stuletnia historia. Z tej właśnie okazji postanowiłem przypomnieć historię tego klubu – z początku jednego z wielu na Górnym Śląsku, któremu udało wybić się z tłumu.

O historii „Cidrów” opowiedział nam dyrektor ds. administracji Wojciech Cieszyński. Czas poświęcił nam także obecny prezes klubu Marcin Wąsiak. Zapraszam do lektury artykułu o historii wielkiego klubu z niewielkiej miejscowości.

 

„I tak to się zaczęło…”

Nadszedł rok 1920, a z nim od wieków upragniona wolność. Sensacyjne wręcz wrażenie sprawiła wiadomość, że na Górnym Śląsku, mimo wiekowego ucisku narodowego, wyzwolona spod knuta germańskiego młodzież polska zdołała w kilku miesiącach stworzyć przeszło sto towarzystw sportowych liczących kilkanaście tysięcy członków – takimi słowami z tygodnika „Sportowiec – Tygodnik Sportu Polskiego” rozpoczyna się książka o „Cidrach” nosząca tytuł „Żółto-czarna ojczyzna”. Słowa te opublikowane zostały 4 sierpnia 1920 roku – dziesięć dni później swoje pierwsze urodziny świętowało Towarzystwo Sportowe Ruch Radzionków.

14 sierpnia 1919 roku to data, którą kojarzy każdy fan radzionkowskiego klubu. To właśnie wtedy, na trzy dni przed wybuchem pierwszego Powstania Śląskiego odbyło się spotkanie organizacyjne, na którym podjęto decyzję o utworzeniu Towarzystwa Gier i Zabaw w Radzionkowie. Ten dzień to data powstania organizacji, która rok później przekształciła się w klub – Ruch Radzionków – który w sierpniu tego roku świętował swoje setne urodziny.

Fotografia pochodzi najprawdopodobniej z pierwszej dekady działalności Ruchu

Historia jest podobna do wielu klubów Górnego Śląska, tych z opcją Polską w ówczesnym czasie. 1919 rok to taka data początkowa walki o przynależność tych ziem albo do Polski, albo do Niemiec, więc wtedy tych towarzystw powstaje stosunkowo dużo, w takich miejscowościach, gdzie ludność o opcji polskiej przeważała. Były to chóry, towarzystwa gimnastyczne i też kluby sportowe. Dużo się nie zmieniło, już wtedy piłka nożna była wiodącą dyscypliną, która przyciągała masy. Towarzystwo Gier i Zabaw – tak się nazywało stowarzyszenie, które bardzo szybko przekształciło się w Ruch Radzionków. Nie było to przejęcie klubu czy stowarzyszenia przez jakąś zewnętrzną organizację, starającą się narzucić swoją wolę. Te same osoby zmieniły nazwę i tworzyły działalność stowarzyszenia już pod nazwą Ruch Radzionków. – opowiada Wojciech Cieszyński, z którym porozmawiałem o przeszłości klubu z Radzionkowa.

Dlaczego Ruch, a nie Piast?

Nazwa Ruch Radzionków przyjęta została w roku 1920 i pozostała z klubem przez następne dekady. Przetrwała wojnę, czasy PRL-u, a także okres, gdy Ruch znalazł się na salonach polskiej piłki. Nigdy nie została „upiększona” o nazwę jakiegoś sponsora. Gdy tworzono klub rozważano wówczas także inne nazwy, m.in. Piast, Radzin, Jastrząb. Dlaczego więc klubowi zdecydowano się nadać nazwę „Ruch”?

Dzisiaj tak na sto procent nie dojdziemy do tej prawdziwej wersji, ale oczywiście najłatwiejszą wersją, jaką możemy starać się udowodnić jest Ruch, jako ruch narodowo-wyzwoleńczy. Tych Ruchów kilka też powstało, wiadomo że najsłynniejszy to Ruch Wielkie Hajduki to już klub, którego całą historię przejął obecny Ruch Chorzów, więc ta nazwa nie należała do najrzadszych. Były oczywiście nazwy jak Piast Mikulczyce, Poniatowski Szombierki, Kościuszko Bobrek nawiązujące do historii Polski. To po prostu był taki czas, żeby tę polskość też przekazywać w nazwach klubu. 

Radzionków to miejscowość nieduża, ale bardzo zasłużona dla początków odrodzonej Polski w obrębach Górnego Śląska. Bardzo dużo osób walczyło w Powstaniach Śląskich po stronie polskiej, też dużo ludzi niestety zginęło w tych walkach. Później w czasie II Wojny Światowej byli też bohaterowie, którzy ginęli za Polskę, a byli mieszkańcami Radzionkowa. To miejscowość, która nie miała problemu z określeniem swojej tożsamości.  Granica przebiegała tak, że po 1921 roku Bytom został po stronie niemieckiej, ale kontakty towarzyskie były bardzo bliskie. I tak samo w sporcie tych meczy towarzyskich pomiędzy Ruchem a klubami bytomskimi było sporo. Sport zawsze łączył nie dzielił bez względu na przynależność państwową na tym terenie zawsze nas łączył Górny Śląsk.

Drużyna Ruchu z sezonu 1985/1986

Okres międzywojenny, całe dwudziestolecie to bardzo ciekawy czas działalności klubów piłkarskich na Górnym Śląsku. Nie tylko Ruchu Radzionków, bowiem każdy z nich brał udział w tzw. „meczach międzynarodowych”.  Nie za dużo o nich wiadomo, bo w klubie dokumentów nie ma żadnych z tamtego okresu. To są tylko wiadomości wyciągnięte z prasy przedwojennej, z takich czasopism jak „Głos Radzionkowski”, który już przed wojną się ukazywał i tam te relacje co jakiś czas się ukazywały. Żadnych dokumentów z tamtego okresu napisanych ręcznie czy pisanych maszynowo, to w klubie nikt nie widział. Prawdopodobnie gdzieś w rękach prywatnych uległy zniszczeniu, bo kluby wtedy nie miały takich możliwości lokalowych jak dzisiaj. Zazwyczaj zarejestrowane były w mieszkaniach prywatnych, albo w jakichś gospodach, gdzie ludzie tworzący te kluby zbierali się na klubowych zebraniach, więc ta spuścizna materialna uległa zagubieniu. Jedynie jeszcze fotografie – tu akurat ludzie zawsze chcieli mieć więcej egzemplarzy, więc robili tych odbitek więcej, więc kilka fotografii sprzed wojny w klubowym archiwum posiadamy. Ale też nie bardzo wiemy kto na tych zdjęciach został uwieczniony, bo osoby, które mogłyby to jakoś określić niestety już dawno nie żyją a zdjęcia niestety nie zostały opisane.

Aby w pełni zrozumieć historię nie tylko Ruchu, ale większości klubów z Górnego Śląsku, niezwykle ważna jest wiedza historyczna. Trzy Powstania Śląskie pozostawiły po sobie ślady w postaci wielu stowarzyszeń, które później przekształciły się w kluby piłkarskie. Wiele z nich istnieje do dzisiaj, choć mało kto słyszał o większości z nich. Najbardziej znanym przypadkiem jest oczywiście Ruch Chorzów, który zdobył czternaście mistrzostw Polski.

Historia pierwszego stadionu

Ruch Radzionków swojego pierwszego stadionu doczekał się w październiku 1933 roku. To na nim odbywały się wspomniane wcześniej „międzynarodowe” mecze towarzyskie, tam miały miejsce także międzynarodowe turnieje. Ruch podejmował na swoim boisku wiele ekip, które występowały w ówczesnej ekstraklasie. Ciekawy jest jednak fakt, że stadion ten nazwany został imieniem ówczesnego wojewody Michała Grażyńskiego. Chodziło o sfinansowanie budowy, czy może coś zupełnie innego?

To jest dobre pytanie, ale by się do niego odnieść trzeba by przytaczać historię, opowiadać o rządach okresu sanacji. To był czas, kiedy opcje polityczne bardzo się ścierały, część ludzi trafiło nawet do więzień za swoje poglądy. Każda władza stara się lansować i nazwanie stadionu imieniem urzędującego wojewody, który z pewnością miał wpływ na finansowanie budowy było po prostu wymogiem czasu. Dzięki środkom uzyskanym z Funduszu Pracy przy budowie zostało przecież zatrudnionych 200 bezrobotnych! – A co wiemy o samym stadionie?

Boisko UKS-u, na którym Ruch Radzionków trenuje i rozgrywa mecze w IV lidze

Z opisu technicznego zamieszczonego w ówczesnej prasie był to stadion drugi pod względem funkcjonalności po stadionie Ruchu Chorzów. Posiadał  jedną główną i dwie boczne trybuny co dawało łącznie 600 miejsc siedzących. Pod trybunami zlokalizowano szatnię oraz bufet. Był wyposażony w toalety i został w całości odwodniony. Płyta boiska była pokryta trawą o walorach wówczas określanych jako „światowe”. Posiadał najdłuższy na śląsku tor kolarski i motocyklowy. Również bieżnią lekkoatletyczna spełniała wszelkie wymogi światowe. Dzisiaj trudno sobie nawet wyobrazić, że w Radzionkowie był tak nowoczesny stadion.

Niestety nie zachowały się żadne fotografie tego stadionu. Wszystko, co wiemy o stadionie pochodzi z opisów, relacji czy informacji zwartych w gazetach. Co sprawiało, że stadion ten był nowoczesny? Jak podają gazety – był on ogrzewany, zapewne koksiakami, które nawet dziś możemy spotkać w niektórych miejscach podczas zimy, na przykład czekając na tramwaj na rynku w Chorzowie. Stadion miał być także wyposażony w tor kolarski, ale ponownie nie wiemy, jak dokładnie wyglądał.

Strzelec – sztuczny konkurent Ruchu

W 1935 roku w Radzionkowie powstał kolejny klub pod nazwą Strzelec Radzionków. Wspierany przez państwo miał być nie tylko konkurentem dla Ruchu – chciano wręcz, aby Strzelec niejako wchłonął Ruch, co oczywiście się nie udało, choć Ruchowi odebrano nawet stadion.

– Za dużo na ten temat nie wiadomo. Klub ten powstał i za długo sobie nie podziałał, była to po prostu konkurencja robiona na siłę. Radzionków nie jest i wówczas też nie był wielką miejscowością i w takiej miejscowości każdy kolejny klub mógł pozyskiwać zawodników wyłącznie na zasadzie jakiś odrzutów z tego podstawowego. To nie był czas transferów, w większości tworzyli kluby zawodnicy z danej miejscowości, albo ościennych. Taki Strzelec jak rozpoczynał swoją działalność, to już mógł mieć ułatwione działanie z finansowaniem, bo już mieli środki zapewnione przez przychylną opcję rządzącą, ale nie miał poparcia społeczności. Społeczność była przywiązana do klubu (Ruchu, przyp. red.), do ludzi, którzy ten klub tworzyli i nikt nie chciał tego (Strzelca, przyp. red.) na siłę utrzymywać i te osoby prawdopodobnie poddały się, wiedziały, że z Ruchem nie ma sensu rywalizować!

Po przekazaniu obiektu Strzelcowi pojawił się problem z boiskiem – dzisiaj się to wydaje nierealne, ale w przeciągu sześciu tygodni radzionkowska społeczność wybudowała dla Ruchu nowe boisko. To były inne czasy i inne wymogi infrastrukturalne … ktoś przekazał teren, potem grupy osób go wykarczowały, wyrównały, zbiły z drewnianych bali bramki i już można było grać. Tylko nieliczne boiska miały trawiaste murawy. Na szczęście radzionkowski Ruch zbyt długo nie musiał grać na tym obiekcie gdyż niedługo później Strzelec oddał stadion prawdziwej wizytówce Radzionkowa!

Dzisiaj możemy więcej się domyślać, próbować się wczuć w tamten etap walki politycznej, która też się przeniosła na kluby, niż opierać się na dokumentach, bo ich po prostu nie ma. To są jakieś zlepki informacji, które ktoś przekazywał po wojnie, a wówczas to faktami strasznie manipulowano i przekłamywano historię klubu, czyniły to nawet osoby, które po wojnie reaktywowały Ruch.  Generalnie o dwudziestoleciu międzywojennym w okresie PRL-u nie mówiono dobrze. Przedwojenne kluby piłkarskie działały w innej rzeczywistości, to nie były czasy telewizji, mediów, gdzie potrzebni byli reklamodawcy, którzy przekazywali pieniądze. Kluby utrzymywały się wyłącznie z datków i sprzedanych biletów, ze składek członkowskich, każdy zawodnik czy kibic wpłacał miesięcznie składkę i to był cały budżet. Pewnie jakieś minimalne dotacje gminne można było dostać na jakiś konkretny cel. My sobie nawet nie zdajemy sprawy, jak amatorskie to było w przełożeniu na dzisiejsze czasy. – ocenia sytuację mój rozmówca, a przy okazji nawiązuje do bliższych nam czasów:

Istnieje pewna analogia do dzisiejszych czasów nam też rok temu odebrano boisko i zrównano z ziemią stadion. Formalnie nie mieliśmy gdzie grać. Wszyscy mniej rozgarnięci, że tak brzydko powiem, myśleli, że to koniec klubu, bo my już sobie nie poradzimy. Jednak tak łatwo nie jest zniszczyć klub wówczas z prawie stuletnią historią. Nie mając swojego boiska graliśmy w III lidze dzięki wsparciu zaprzyjaźnionego klubu Sokół Orzech i Władz Gminy Świerklaniec.

Jak się okazuje, problemy ze stadionem to coś, co zawsze towarzyszyło Ruchowi Radzionków – przed wojną, po wojnie i w czasach dzisiejszych:

Po 1945 klub miał podobne problemy, bo boisko zostało zniszczone w wyniku działań wojennych. Z tego co kojarzę to wojsko niemieckie miało tam swoją bazę i zniszczyło ten obiekt, który później jeszcze spłonął (nowe boisko, przyp. red.) powstało w Radzionkowie znów w innej lokalizacji. Posiadam kopię powojennych dokumentów znajdujących się w Archiwum Państwowym w Katowicach z prośbą o odbiór boiska przez Śląski Związek Piłki Nożnej w nowej lokalizacji w Radzionkowie. Nowy stadion oficjalnie został oddany do użytku w roku 1949.

Powojenny chaos

Gdy klub wkraczał w dobry dla siebie okres, rozwój Ruchu przerwał wybuch II wojny światowej. Wiele lat zajęło odbudowanie tego, co w Radzionkowie zbudowano przed wojną. Spoglądając na historię klubu, wydawało mi się, że dopiero mniej więcej wraz z upadkiem komunizmu Ruch zaczął notować coraz to lepsze wyniki oraz zaliczył awans do II ligi. Spytałem więc, czy dyrektor zgadza się z moimi spostrzeżeniami.

No nie do końca, bo musiałbym odebrać trochę tej glorii piłkarzom, działaczom, trenerom, którzy tworzyli ten klub na początku lat 50. Lata powojenne to był okres bardzo trudny, bo trudno było nawet zorganizować rozgrywki piłkarskie na Górnym Śląsku, zrobić to jakoś, zunifikować w początkowych latach z rozgrywkami w Polsce, z tym było trochę bałaganu, dużo sporów. Jakieś podwójne rozgrywki toczyły się, jedne pod szyldem PZPN-u, drugie pod jakimś innym, więc początek był chaotyczny.

Jeden sezon spędziliśmy w II lidze, więc tak do końca nie było, że Polska nigdy nie usłyszała o Radzionkowie – piłkarska Polska jak chciała, to już miała okazję usłyszeć w latach 50. o Ruchu Radzionków. A ci, którzy się słabo interesują historią piłki nożnej, to tak, jak Pan mówi – koniec lat 90. ubiegłego wieku, gdzie klub się najpierw pojawił oczywiście w II lidze (dziś 1 liga). Tam dwa sezony Ruch spędził i po dwóch sezonach awansował do ekstraklasy, gdzie grał przez trzy sezony. Nie można zapominać, że zanim do głosu doszli piłkarze nożni to Radzionków rozsławiały inne sekcje sportowe Ruchu Radzionków, przede wszystkim piłkarze ręczni i kolarze z mistrzem olimpijskim Lucjanem Lisem na czele!

Trzy lata w ekstraklasie

W 1992 roku Ruch był o krok od awansu do II ligi. Ostatecznie uplasował się na drugim miejscu III ligi, punkt za drużyną GKS-u Tychy. W przedostatnim meczu sezonu aż 10 tysięcy osób na stadionie przy ulicy Narutowicza zobaczyło bardzo emocjonujący mecz, gdzie zwycięstwo Cidrów ważyło się do ostatnich minut spotkania.

W końcu do Ruchu powróciła legenda klubu – Marian „Ecik” Janosza, który wraz z Ruchem awansował do II ligi. W 1996 klub z Radzionkowa rozpoczął swoją przygodę na zapleczu ekstraklasy, a już dwa lata później świętował awans do piłkarskiej elity. Nie można sobie wyobrazić „Cidrów” bez „Ecika”. Jego osoba to jednak zupełnie inna historia…

Ekstraklasę Radzionków przywitał z przytupem. Na Narutowicza „Cidry” pokonały ówczesną potęgę polskiego futbolu Widzew Łódź aż 5:0.

Rzeczywiście to była ta wisienka na sportowym torcie. Jednak organizacyjnie, niebyło już tak różowo. Komunizm upadł dużo wcześniej, bo w roku 1989, więc to już dobre dziewięć lat minęło od tego czasu. I akurat klub, jakby patrzeć na przemiany gospodarcze to zamiast zyskać miał coraz gorzej. Niestety przemysł, który utrzymywał wiele klubów na Górnym Śląsku, przede wszystkim kopalnie i huty, coraz gorzej wyglądał, coraz więcej kopalni było zamykanych i również w Ruch Radzionków powoli tracił grunt pod nogami.  Akurat, kiedy sukcesy przyszły Kopalnia Węgla Kamiennego Powstańców Śląskich (długoletni finansowy mecenas R/R) została przeznaczona do likwidacji co też bardzo utrudniło pozyskiwanie środków na działalność klubu.

Początek końca pięknego okresu

W swoim debiutanckim sezonie Ruch zajął wysokie, szóste miejsce, zostając najlepszym zespołem na Górnym Śląsku. Niestety w 2001 roku „Cidry” powróciły na zaplecze ekstraklasy. Potem z Ruchu odszedł „Ecik”, a klub znów spadł, tym razem już do III ligi. Zakończył się najpiękniejszy okres w historii Śląskiego klubu.

W tych czasach wiele klubów z Górnego Śląsku podupadało, miało problemy związane z finansami. Niektóre z nich do dzisiaj nie potrafią sobie z nimi poradzić, a kluby są często uzależnione od miast jak Górnik Zabrze lub całkowicie upadają, jak niedawno Rozwój Katowice.

Ruch Radzionków przez wiele lat działał przy kopalni, można powiedzieć, że był klubem wypełniającym wolny czas górnikom, którzy albo uprawiali sport albo też dopingowali swoich kolegów z pracy.  Kopalnia Bytom, później działająca pod nazwą Kopalnia Powstańców Śląskich póki funkcjonowała, dawała możliwość zarabiania pieniędzy na działalność sportową. Zawodnicy wielu klubowych sekcji  pracowali w niepełnym zakresie czasowym, później trenowali. A wiadomo – tym bliżej naszych czasów, tym ci zawodnicy coraz mniej mieli wspólnego z fizyczną pracą w kopalni. Często byli oddelegowani do pracy, np. „utrzymanie obiektu sportowego”. Nie mówię, że wszyscy, bo dwudziestu zawodników tam pewnie nie miało by co robić, ale byli wynagradzani przez kopalnię i mogli uprawiać sport.

Drużyna Ruchu z sezonu 1999/2000, czyli drugiego w najwyższej klasie rozgrywkowej

Tak to funkcjonowało, że każdy klub miał swoją zaprzyjaźnioną kopalnię, minimum jedną, która ten klub utrzymywała, a w 1990 roku, w związku z tym, że Polska przeszła na gospodarkę rynkową ten system był coraz trudniejszy do utrzymania. I akurat to trafiło w Ruch Radzionków w tym najlepszym momencie, kiedy te pieniądze klub by potrzebował na rozbudowę obiektu, który wówczas niczym nie imponował, ale też nie odstawał od wielu klubów, które grały na tym poziomie. Baza sportowa w Polsce była fatalna, nie było jednego dobrego stadionu na którym można było nawet mecz reprezentacji zagrać. To były takie czasy, że reprezentacja Polski grała na starym stadionie Legii Warszawa, a stadion Legii wyglądał tragicznie. Stadion Śląski był jedynym stadionem, który jako tako spełniał wyższe normy FIFY.

Stadiony klubowe wyglądały tragicznie – my, grając 3 lata w ekstraklasie, nie mieliśmy na obiekcie zadaszenia poza mikro strefą VIP, gdzie sto osób mogło się schować przed opadami, a miejsc siedzących, tzw. dzisiaj krzesełek, to na obiekcie może było 400, reszta ludzi miała miejsca stojące. Na pewno atmosfera była dzięki temu bardziej piłkarska, bo ja zawsze twierdzę, że trudniej się kibicuje na siedząco, lepiej się emocje wydobywają, gdy się stoi, ale komfort był żaden. Dzisiaj każdy ma dach, w miarę wygodne siedzisko i narzeka, a wtedy ludzie chodzili z parasolami na mecze i jak deszcz zaczął padać – jest takie zdjęcie – to tylko widać te grzybki, cały stadion w parasolach. Usiąść nie było na czym, chyba, że sobie ktoś przyniósł ze sobą jakąś gazetę, albo tekturę i taka była ekstraklasa. Wszyscy dzisiaj pamiętają to i z taką naprawdę dużą sympatią do tego wracają.

Irytujące dla wielu było to, jak dziesięć lat po tych czasach ekstraklasy ktoś przyjeżdżał na stadion Ruchu Radzionków i mówił, że tu się nic nie zmieniło. Stadion się zmieniał, nawet ten archaiczny stadion Ruchu Radzionków się zmieniał, posiadał 2000 miejsc siedzących w tym 700 miejsc było pod dachem. Klub musiał spełniać wymogi licencyjne na drugą, pierwszą ligę, bo przecież znowu piął się do góry. Obiekt się zmienił, ale dzisiaj go nie mamy. 

W 2010 roku klub powrócił na zaplecze ekstraklasy, lecz po dwóch latach nie przystąpił już do trzeciego sezonu. Dziś Radzionków gra w IV lidze – w poprzednim sezonie nie udało się utrzymać w lidze wyżej.

Obecnie gramy w czwartej lidze śląskiej składającej się z dwóch grup. Poziom śląskich klubów i ich duża ilość zawsze różniła nasz region od klubów pozostałych części kraju. Piąty poziom rozgrywkowy słusznie nikomu w Polsce nie imponuje a rzeczywistość jest bardzo niesprawiedliwa, gdyż w innych regionach kluby grające nieraz w III lidze niemiałyby szans, rywalizując z częścią klubów grających w IV lidze śląskiej. Poziom IV ligi np. w województwie opolskim to najwyżej poziom śląskiej klasy okręgowej podobnie jest w wielu innych regionach Polski. Dzisiaj w naszej czwartej lidze grają Szombierki Bytom, Odra Wodzisław Śląski, rezerwy Rakowa i GKS Tychy, przebić się do III ligi jest naprawdę trudno. Tym bardziej, że kluby z naszego województwa muszą się jeszcze, ze względu na niesprawiedliwy system awansu tłuc w barażu o III ligę!

Zawodnicy Ruchu na audiencji u papieża Jana Pawła II

 Zawodnicy wygrywają rozgrywki IV ligi, a na koniec muszą  zagrać dwumecz o awans do III ligi. Mistrzostwo w niższej lidze zawsze kojarzy się z wywalczonym awansem do klasy wyższej. U nas jest inaczej możesz mieć dziesięć pucharów otrzymanych tytułem wygrania rozgrywek IV ligi i żadnego awansu do III ligi! – kończy Wojciech Cieszyński.

***

Z Panem Prezesem spotkałem się na obiekcie radzionkowskiego SMS-u. Podczas tego nietypowego, bo przeprowadzonego na szkolnym korytarzu wywiadu, spytałem go o sprawy bliższe naszym czasom.

Jak świętowano stulecie klubu?

W zasadzie cały dzień. Zaczęliśmy od mszy i obiadu, a później mieliśmy tutaj trzy mecze, najpierw był mecz przedsiębiorcy – samorządowcy, później mieliśmy mecz oldboyów, czyli nasza ekipa, nazwijmy to „z ekstraklasy” na tę ekipę 10 lat później, czyli ta, która tutaj tworzyła pierwszą, drugą ligę. A na koniec mieliśmy nasz mecz ligowy o 19:19. W międzyczasie oczywiście występy orkiestry górniczej, jakiś inny zespół występował, atrakcje dla dzieci. No i w zasadzie wszystko kończyliśmy pokazem fajerwerków.

Poprzedni rok nie był dla Ruchu najlepszy. Szkoda nie tylko stadionu, ale też tego, że nie udało się utrzymać w III lidze…

Chyba tego nawet bardziej szkoda, bo stadion jak stadion, on na dłuższą metę nie nadawał się do grania poważniejszego. Wymagał bardzo dużych nakładów inwestycyjnych, napraw. Stan był bardzo słaby, żeby nie powiedzieć, że fatalny. W zimę jak tam siedzieliśmy i pracowaliśmy, to jak rano przyszliśmy do pracy mieliśmy trzy, cztery stopnie w pomieszczeniach do pracy, bo centralne ogrzewanie już nie działało na cały budynek, musieliśmy dogrzewać farelkami. No miejsce do pracy było już całkiem słabe. Poza tym cały czas to Bytom, a jednak my jesteśmy Radzionków, administracyjnie przynajmniej w końcu wróciliśmy po 24 latach do Radzionkowa.

Radzionków był przecież przyłączany i odłączany do Bytomia jeszcze w ostatnim czasie.

Tak, takie administracyjne zmiany były, ale to właśnie w wyniku tego Ruch Radzionków gdzieś tam w końcu wylądował grając w Bytomiu, bo do 1998 roku Radzionków był dzielnicą Bytomia, a jak się odłączył, no to tak jakby Stroszek (inna dzielnica Bytomia, przyp. Red.) nie wszedł w granicę Radzionkowa, tylko został w Bytomiu, no i tam zostało boisko. A kiedy ono powstawało w 1974, to w zasadzie nie było różnicy, bo nie było Radzionkowa jako tako, więc jak powstawał w tamtym miejscu to nikomu to nie przeszkadzało, a wcześniej Stroszek tak jakby był administracyjnie w Radzionkowie.

Czy teraz, gdy Radzionków to osobna gmina, jest łatwiej o dofinansowanie z miasta?

To już dużo lat upłynęło, bo ponad dwadzieścia. To wszystko zależy od tego, kto nimi dysponuje, od woli władz miasta, jak pewne rzeczy postrzegają. Tego się nie da porównać, bo w tamtych czasach, jak Radzionków grał w Bytomiu i nie był osobnym miastem, to jako tako nie było pomocy ze strony miast do klubów. Nie było to na Śląsku potrzebne, bo każdy klub był albo przy kopalni, albo przy hucie i to były główne źródła finansowania klubów, a nie gminy. Gminy w latach 70’, 80’, 90’ nie pomagały klubom, bo po pierwsze nie potrzebowały (kluby), a po drugie nie było takiego nastawienia. Przemysł przede wszystkim utrzymywał kluby na Śląsku, począwszy od tych największych, czyli Górnika Zabrze czy Ruchu Chorzów, a skończywszy na klubach, które w zasadzie się nie wybiły poza poziom okręgowy, ale zawsze były przy kopalniach, czy to Silesia Miechowice czy Rozbark Bytom przy kopalni Rozbark. Dobrze, zawsze grali w niskich ligach, ale każdy klub był przy jakimś dużym zakładzie.

To chyba też jest taką bolączką klubów ze Śląska, bo teraz te kluby muszą utrzymywać się z środków miejskich, a nie z tych pieniędzy, które kiedyś czerpały z zakładów.

To są przemiany, z którymi te kluby sobie do dzisiaj nie poradziły i będą miały sobie ciężko poradzić, bo gdzie indziej no to nie ma takiego wielkiego problemu, bo jest jeden klub i w promieniu kilkudziesięciu kilometrów nie ma. Łatwiej jest pozyskać jakieś środki, sponsorów i tak dalej, a u nas tych klubów jest tak duże nasycenie w promieniu, dajmy na to, dwudziestu kilometrów, że trzeba się tym tortem podzielić. Dlatego taki jest problem klubów na Śląsku, żeby same te kluby mogły funkcjonować dobrze, albo pozyskiwać jakieś środki ze strony firm i tak dalej. To nie znaczy, że się tak nie da, ale myślę, że jeszcze Śląskie kluby się z tego nie otrząsnęły i nawet taka potęga jak Górnik Zabrze, jeśli chodzi o tradycję, o tytuły mistrzowskie, o kibiców, ogólnie o potencjał, to nie jest sam w stanie sobie pozyskać ani na tyle sponsorów, ani na tyle środków, żeby móc normalnie funkcjonować, gdyby nie miasto.

Widziałem też w kilku innych rozmowach, że chwalił się Pan tym, że Ruch stawia na młodzież.

U nas rocznik ’98, czyli 21 lat, to już taka starszyzna w drużynie. Ale to jest jakaś droga. Czasem ciężko, żeby ona od razu przyniosła pożądany efekt, ale myślę, że tą drogą trzeba iść. Bo jeśli ktoś chce mieć wynik na już, na teraz, no to oczywiście, że można, tylko jest to ściśle związane z finansami. Masz dużo kasy, możesz sobie pozwolić na szybkie ruchy transferowe i brzydko powiem żądać wyniku, ale można też systematycznie budować. I myślę, że taką drogą też większość klubów powinna iść, szczególnie ta, która mówi o tym, że im się nie wiem, nie przelewa, nie mają właścicieli z Kataru (w Polsce mało kto ma), i myślę, że tędy można iść i takich chłopaków szukać. Ma to swoje plusy i minusy. Na pewno minusem jest to, że większe są wahania, jeśli chodzi o formę, o wynik. Może im się kiedyś przydarzyć super fajny mecz, ale niekoniecznie tak będzie za trzy dni, za tydzień, oni się jeszcze dalej uczą. Wychodzą takie pojedyncze mecze gdzie zabraknie trochę cwaniactwa, tego doświadczenia boiskowego. Nawet przykładem jest nasza pierwsza kolejka z tego sezonu w Kłobucku, gdzie mecz otwarty, wyrównany, oni jakieś sytuacje, my jakieś sytuacje, my jakiś słupek, jakąś poprzeczkę. Ale jest 85. Minuta, jest 0:0 i może jakaś bardziej doświadczona drużyna by powiedziała no dobra, my próbowaliśmy 85 minut, nie udało się, zaciągamy ręczny, pogramy trochę piłką, pierwsza kolejka, od beniaminka przywozimy jeden punkt – szanujemy. A myśmy chcieli do końca walczyć o zwycięstwo i co? I w 93. minucie dostajemy kontrę, facet wychodzi sam na sam, strzela, no i 1:0. Może bardziej taka cwaniacka, doświadczona drużyna by do tego podeszła ciut inaczej.

Czy to też jest czynnik, który sprawił, że nie udało się utrzymać w III lidze?

Czynnik, który sprawił, że się nie udało utrzymać w III lidze… Trudno wskazać jeden, ale przede wszystkim nie, że nam zabrakło takich zawodników, myśmy ich mieli, tylko oni nie byli zdolni do gry, bo ta plaga kontuzji, która nas dopadła wiosną, to w zasadzie takiej sobie za bardzo nie przypominam, żeby aż tylu kluczowych zawodników padło i naprawdę trenerowi brakowało. No i to są pojedyncze punkty, których gdzieś tam potem finalnie zabrakło. Nie chcę mówić, że to jest jedyny powód, ale jeśli byśmy mieli do dyspozycji, trener miałby całą tę taką kadrę swoich podstawowych zawodników to myślę, że nasza sytuacja by wyglądała zupełnie inaczej. Na pewno nie pomogła druga liga, czyli spadek Rozwoju, Ruchu, ROW-u do trzeciej ligi, co pociągnęło za sobą kolejne kluby, później to szło falą w dół, no i to chyba takie główne dwa czynniki.

Wiem, że może też o pewnych ruchach transferowych mogliśmy pomyśleć wcześniej, ale uznawaliśmy, że taka gra nam wystarczy, a nie zakładaliśmy, że aż takie będziemy mieć problemy ze zdrowiem.

Ta trzecia liga pokazała, że ona z sezonu na sezon jest coraz mocniejsza i żeby tam już funkcjonować, na takim równym poziomie z tymi czołowymi drużynami, to już naprawdę trzeba mieć i budżet, i szeroką, doświadczoną kadrę, bo tam takie granie samą młodzieżą nie do końca już się sprawdza. Wydaje mi się, że zawsze tak jest. Liga wyżej to jest wiele różnic, mamy przykłady czy to z okręgówki do IV ligi – Drama Zbrosławice, która wygrała okręgówkę, awansowała do naszej IV ligi teraz jest na ostatnim miejscu. W zeszłym sezonie też takie sytuacje były, Slavia Ruda Śląska w cuglach wygrała okręgówkę, a później cudem się utrzymała w IV lidze. Te drużyny, które robią krok do przodu, idą ligę wyżej, muszą się odnaleźć w innej rzeczywistości.

Ruch wrócił do IV ligi, a klub ominęły potencjalne pieniądze z praw transmisyjnych. W końcu od tego roku niektóre spotkania są pokazywane przez Telewizję Polską.

Nie wiem jak duże są to pieniądze, bo tym się nie interesowałem w ostatnim czasie, ale Ruch Radzionków ma takiego pecha, że w momencie, gdy gdzieś z jakiś powodów nas zabraknie, tam nagle pojawiają się jakieś środki. Pamiętam jak w 2012 roku Ruch wycofał się z rozgrywek I ligi to później, w następnym sezonie, weszły już zupełnie inne pieniądze, bo powstała spółka w I lidze, sponsor tytularny i znów gdzieś tam nas coś minęło. Czego mi bardzo żal, że jakbyśmy się utrzymali w III lidze, to zajęlibyśmy 3. Miejsce w Pro Junior System w naszej lidze, co się wiązało z gratyfikacją 200 tysięcy złotych. To jednak były środki, które pozwoliły by nam w ten nowy sezon jeszcze lepiej wejść i może się na tyle zabezpieczyć, że w tym sezonie w III lidze moglibyśmy się swobodnie czuć. Na pewno część tych środków była by przeznaczona na spłaty zobowiązań, część na bieżącą inwestycję w rozwój klubu bo to jest dla mnie bardzo ważne, żeby rozwijał się cały klub jako organizacja, ale część na pewno poszła by w rozwój drużyny i myślę, że to by nam mogło pomóc. A przez to, że spadliśmy, to te pieniądze nam nie przysługują.

W zeszłym roku w rozmowie z Kamilem Tyborem mówił Pan, że z zadłużenia, które wynosiło 1,6 miliona złotych pozostało około 160 tysięcy i, że te pieniądze uda się spłacić w ciągu roku. Udało się?

„Tego już nikt nam nigdy nie zabierze i to zawsze w historii Ruchu Radzionków zostanie”

Zakładaliśmy, że w roku jubileuszowym, czyli w tym, to spłacimy i w zasadzie z małym marginesem, bo to będzie gdzieś luty, marzec przyszłego roku, gdy będziemy mieć to wszystko spłacone. Jesteśmy na ostatniej prostej. Gdyby nam się udało utrzymać, to pewnie te środki z Pro Junior System pomogły by nam to jeszcze szybciej zorganizować, ale to, czego się podjęliśmy w 2012 roku, może nie to, że się udało, ale powinno się udać zrobić

W 2018 udało się wygrać baraże o grę w III lidze z Polonią Bytom, chyba największym rywalem w regionie. Święto porównywalne do tegorocznych obchodów stulecia?

Inne. Porównywalne, ale inne. Tamto spotkanie to był ostatni mecz na Narutowicza, więc ten mecz miał potrójne znaczenie. Ostatni mecz na Narutowicza, po drugie mecz z Polonią Bytom, który zawsze jest ważnym wydarzeniem, a po trzecie były to baraże, w naszym przypadku druga próba wejścia do III ligi. Więc na pewno inne emocje.

Ruch jak na razie gra na obiekcie SMS-u. Czy są jakieś plany dotyczące budowy nowego, własnego obiektu?

Jest, ale tak w zasadzie to jest pytanie do władz miasta, bo ja mógłbym zaplanować za miesiąc, więc to nie tylko moje plany. Ale myślę, że są jakieś przesłanki ku temu, miasto pracuje na ten moment przede wszystkim nad przejęciem terenu pod budowę takiego obiektu, ale jestem ostrożny. Myślę, że pan burmistrz także nie chce rzucać deklaracji co do tego, co do roku, momentu, kiedy miało by to powstać. Tak ogólnikowo powiem, że Ruch Radzionków w końcu doczeka się swojego obiektu, obiektu dedykowanemu klubowi z teraz już ponad stuletnią tradycją, klubowi, który bardzo dużo zrobił dla lokalnej społeczności i dla tego miasta w postaci promocji i tego, co się wydarzyło przez ostatnie lata – występy w ekstraklasie, I i II lidze.

Ruch zasłużył na to, żeby mieć swój dom. To nie musi być od razu obiekt na nie wiadomo ile tysięcy ludzi, nie wiadomo z jakim zapleczem, ale fajny, nowoczesny obiekt, z zadaszoną trybuną, z możliwością rozwoju, jeśli poziom sportowy by rósł. Bardzo się cieszymy, że możemy korzystać z tego obiektu tutaj, bo jest to nowy obiekt, jest na terenie Radzionkowa, spełnia podstawowe wymogi, ale nie jest to nasz dom. Nie mamy tutaj nawet swojej szatni na co dzień i myślę, że to są takie rzeczy, które każdy klub, każda drużyna chciała by mieć, taki swój dom. I myślę, że takiego się doczekamy.

Sportowe cele na najbliższe lata?

Rozwijać się. Sprawia mi frajdę, że zawodnicy, którzy się przewinęli przez Ruch Radzionków przez te ostatnie lata, gdy włączam telewizor, to mam ich okazję obejrzeć. Dzisiaj oglądam Kubę Łabojko w Śląsku Wrocław, jego młodszy brat (Mikołaj) grał u nas i akurat miałem styczność czy z braćmi Mak (Mateusz, mistrz Polski z Piastem Gliwice, obecnie Stal Mielec, Michał – Wisła Kraków), z Sewerynem Kiełpinem (kiedyś Wisła Płock, dziś bramkarz Stali Mielec), Miłoszem Przybeckim (dziś Chojnicznka Chojnice), z takimi chłopakami, którzy też gdzieś tam później zagrali w ekstraklasie czy z tymi, których myśmy pozyskali – Michał Nalepa, który dzisiaj gra w Lechii Gdańsk. Myślę, że to jest nasz cel, żeby dostarczać zawodników do profesjonalnej piłki, ale żeby móc się też rozwijać, żeby też współpracując ze szkołą dawać szansę tym chłopakom, którzy tutaj są. Dzięki temu, na chłopakach, którzy są stąd, moglibyśmy się stać takim solidnym trzecioligowym klubem. Myślę, że to byłby nasz cel na najbliższych kilka lat, żeby Ruch zrobił ten kolejny krok i tam mógł ugruntować swoją pozycję.

Na sam koniec – Pana najpiękniejsze wspomnienie związane z Ruchem Radzionków?

Trudno wyróżnić jedno, ale chociażby ten baraż z Polonią Bytom, bo to było takie bardzo emocjonujące i pełne wzruszeń wydarzenie. I sukces sportowy, awans, i rywalizacja i ostatni mecz na Narutowicza. To na pewno będzie jeden z takich najbardziej zapamiętanych przeze mnie momentów

***

Na sam koniec chciałbym złożyć serdeczne podziękowania Panu Prezesowi Marcinowi Wąsiakowi za zaproszenie na spotkanie i mecz oraz zgodę na udzielenie wywiadu. Panu Wojciechowi Cieszyńskiemu, za poświęcony czas oraz przekazanie wielu informacji, bez których ten artykuł nie mógłby powstać w takiej formie. Dziękuję także za podarunek w postaci książki „Żółto-czarna ojczyzna. 90 lat Ruchu Radzionków”, której Pan Wojciech jest współautorem. Stanowiła ona doskonałe uzupełnienie tego, co przekazał Pan w rozmowie ze mną i także odegrała rolę w trakcie tworzenia tego artykułu.

Wszystkie zdjęcia w powyższym materiale (oprócz jednego, na którym ukazane jest obecne boisko) pochodzą z książki „Żółto-czarna ojczyzna. 90 lat Ruchu Radzionków”. Serdecznie dziękuję za pozwolenie na użycie zdjęć.

Klubowi Ruch Radzionków życzymy wielu sukcesów, rychłego powrotu do piłkarskiej elity oraz wszystkiego dobrego z okazji świąt Bożego Narodzenia.

Komentarze
Ktoś (gość) - 4 tygodnie temu

Bardzo piękne ❤️

Odpowiedz
Antoni Majewski - 4 tygodnie temu

Bardzo dziękuję za miłe słowa :)

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski