Koniec! Za nami wszystkie 30 kolejek spotkań polskiej Ekstraklasy. Walka o tytuł, europejskie puchary i utrzymanie trwała do samego końca. Największą niespodzianką minionej kolejki było wysokie zwycięstwo Korony nad Ruchem.
Polonia Bytom – Polonia Warszawa 1:0 (1:0)
To był mecz o nic. Drużyna z Bytomia przed tą kolejką plasowała się na ósmym miejscu, a „Czarne Koszule” miały pięciopunktową przewagę nad drużynami zagrożonymi spadkiem. Jedyna bramka w tym spotkaniu padła w 31. minucie, a jej strzelcem, po dośrodkowaniu Bażika z rzutu wolnego, był Telichowski. Konfrontacja nie stała na wysokim poziomie. Nawet nie można powiedzieć, że którejś z ekip zależało na dobrym wyniku. Słabe zakończenie sezonu w wykonaniu Polonii.
Piast Gliwice – Cracovia Kraków 0:1 (0:0)

W pierwszej połowie spotkania kibice nie ujrzeli żadnej bramki. Cracovia była blisko objęcia prowadzenia w 33. minucie, gdy Sasin dośrodkował piłkę w pole karne, a upadający Suvorov zdołał oddać strzał, który wylądował na poprzeczce. Swoją okazję tuż przed przerwą mieli również gospodarze, jednak uderzenie Biskupa z ostrego kąta minimalnie przeszło obok słupka. Po przerwie poczynania ofensywne Piasta ożywił Smektała, jednak jego wrzutek nie wykorzystali Olszar i Wilczek. W 77. minucie futbolówka po strzale Wilczka trafiła w plecy jego kolegi stojącego przed bramką Cracovii. W końcówce meczu krakowianie przeprowadzili kilka groźnych ataków, a jeden z nich zakończył się golem. W doliczonym czasie gry Klich wypatrzył niepilnowanego Ślusarskiego, ten ograł Nalepę i skierował piłkę do pustej bramki. W ten sposób Piast pożegnał się z Ekstraklasą.
Śląsk Wrocław – Arka Gdynia 2:1 (0:1)
Przyjezdni – wielce ambitni, bo wciąż walczący o utrzymanie – otworzyli wynik już w 21. minucie, za sprawą bramki Joela Tshimbamby. Napastnik Arki zdobył gola po rewelacyjnym opanowaniu podania z głębi pola od Burkhardta. Od tego momentu obydwa zespoły wymieniały się śmiałymi, groźnymi atakami. Swoją okazję miał Trytko – do podwyższenia prowadzenia – a także Ćwielong – do wyrównania stanu rywalizacji. Do przerwy, pomimo żywego widowiska i delikatnej przewagi Śląska, wynik nie zmienił się. W drugiej odsłonie grę prowadzili gospodarze, a Arka miała spore problemy ze stworzeniem groźnej akcji ofensywnej. Pomimo mądrej i skutecznej gry defensywnej Śląsk zdołał wyrównać w 76. minucie. Rzut rożny, wykonywany przez Sebastiana Milę, na bramkę zamienił Mariusz Pawelec. Na kilka minut przed końcem drugi z bohaterów meczu w Wodzisławiu zdobył prowadzenie dla Śląska. Fenomenalnym strzałem zza pola karnego Norberta Witkowskiego zaskoczył Vuk Sotirović. Arka, pomimo przegranej w ostatniej kolejce, utrzymuje się w Ekstraklasie.











