W minioną sobotę cieszyliśmy się grą zawodników z rodzimej ligi, którzy bardzo łatwo rozprawili się z Rumunią. Teraz czeka nas jednak dużo trudniejsze starcie. Przed nami mecz z reprezentacją Irlandii, która – w porównaniu z Rumunami – podejdzie do pojedynku z „Orłami Fornalika” w o wiele mocniejszym składzie. Zapraszamy do zapoznania się z kolejnym tekstem z cyklu „Rozpracowujemy rywali Polaków”.
Nie ulega wątpliwości, że na samym początku należy poświęcić kilka słów trenerowi Irlandczyków, który w tym momencie jest najbardziej znaną postacią. Mowa o Włochu Giovannim Trapattonim, który w swojej historii trenował już takie zespoły, jak: AC Milan, Juventus Turyn czy Bayern Monachium. Trenerska myśl legendarnego piłkarza Milanu wydaje się najprostsza z możliwych. Jako zawodnik Trapattoni nie słynął z ofensywnej i finezyjnej gry – był typem piłkarza troszczącego się przede wszystkim o to, aby jego drużyna nie traciła bramek. Podobnie ustawia teraz reprezentację Irlandii, którą przecież tak doskonale pamiętamy z zeszłorocznych mistrzostw Europy rozgrywanych w Polsce i na Ukrainie. Nie chodzi tutaj niestety o aspekt czysto boiskowy – w pamięci kibiców w całej Europie pozostali przede wszystkim irlandzcy fani, którzy nawet kiedy ekipa przegrywała, przez cały czas niesamowicie głośno ją dopingowali, dziękując za kawał zdrowia zostawiony na murawie. Trapattoni dał bowiem fanom nadzieję na to, że jego „The Boys” mogą naprawdę zacząć porządnie kopać piłkę.

W przypadku Irlandczyków „porządne kopanie piłki” to jednak przede wszystkim nadrabianie zaległości olbrzymią wolą walki. Z tego podopieczni Trapattionego słyną i tym zaimponowali wszystkim kibicom na Euro 2012. Czy podobnie będzie w starciu z reprezentacją Polski w Dublinie? Mimo że spotkanie zostanie rozegrane w oficjalnym terminie UEFA, to włoski trener zdecydował się nie powoływać do kadry wszystkich swoich najlepszych zawodników. W meczu przeciwko „Orłom Fornalika” nie wystąpią między innymi Shay Given, Damien Duff czy Robbie Keane. Ten ostatni nie tak dawno przekonał zresztą Givena i Duffa, żeby jednak nie rezygnowali z reprezentacyjnej kariery i wrócili do przywdziewania narodowych barw. Sam Trapattoni mówi jednak, że konfrontacja z Polską jest dla niego idealną okazją do przetestowania potencjału młodszych piłkarzy. Doświadczeni weterani, którzy swojego zdrowia już trochę na murawie zostawili, będą oszczędzani na mecze eliminacyjne do mistrzostw świata w 2014 roku.
Nie oznacza to jednak, że Irlandczycy będą nieprzygotowani lub w jakikolwiek sposób zmienią swój styl gry. Na wspomnianych już mistrzostwach Europy w Polsce i na Ukrainie „The Boys” imponowali przede wszystkim zawziętością i grą w powietrzu. Paradoks polega na tym, że na polsko-ukraińskich stadionach zostali pokonani własną bronią. Inną sprawą jest, że zarówno Chorwaci, jak i Hiszpanie oraz Włosi zdecydowanie naszych najbliższych rywali przewyższają. My nie możemy się stawiać nawet o klasę wyżej od osłabionych brakiem Givena, Keane’a i Duffa Irlandczyków. To, czym podopieczni Giovanniego Trapatoniego mogą nas zaskoczyć – a w sumie nie powinni – to gra w powietrzu. Przede wszystkim na tym opiera się siła tej reprezentacji, która ma wielu zawodników znakomicie spisujących się w walce o górne piłki. Niby wie o tym cały świat, ale przecież nie tak łatwo jest się do tego przygotować. Tak naprawdę sprawdzonej recepty nie ma. Jeśli Irlandczykom będą się udawały oskrzydlające akcje lub nadarzy się okazja ze stałego fragmenty gry, nasza defensywa będzie w niemałych opałach. Dlatego możemy w sumie mówić o sporym szczęściu, że w kadrze Trapattoniego zabrakło Aidena McGeady’ego, skrzydłowego Spartaka Moskwa, który na boku boiska radzi sobie świetnie.









