Spotkanie w Białymstoku, gdzie Jagiellonia zagra z warszawską Legią, zapowiada się na hit 9. kolejki. Czy szumne zapowiedzi się spełnią?

Mistrz Polski jedzie na Podlasie i nie będzie miał co liczyć na taryfę ulgową. „Żółto-czerwoni” są w tym sezonie nieźle dysponowani – dotychczas w ośmiu spotkaniach wygrywali czterokrotnie, dwa razy remisowali i w dwóch meczach schodzili z boiska pokonani, strzelając przy tym piętnaście bramek, a tracąc dziewięć. Duży wpływ na przyzwoity bilans goli miało efektowne zwycięstwo w zeszłym tygodniu nad Ruchem Chorzów, gdy ekipa Piotra Stokowca zdeklasowała „Niebieskich” 6:0. Na powtórkę w środowym pojedynku nie ma co liczyć, bo „Wojskowi” tracą najmniej (zaraz po krakowskiej Wiśle) bramek w lidze. Ostatnio stołeczni wygrali bój na szczycie z Górnikiem i jeśli powtórzą ten wyczyn w Białymstoku, to zbudują sobie niezłą zaliczkę nad resztą stawki już w dziewiątej kolejce.
Piotr Stokowiec, trener białostocczan, nie popada w hurraoptymizm po przyzwoitym starcie Jagi: – Mamy w sobie dużo pokory, nie potrzeba nas studzić. Wiemy, że przed nami jeszcze wiele meczów i ta walka o pierwszą ósemkę będzie bardzo zacięta. Trzymamy drużynę w dobrych ryzach i czekamy na następne mecz. W równie dyplomatyczny sposób wypowiadał się na przedmeczowej konferencji Jan Urban: – Jagiellonia pokazała się z dobrej strony na początku sezonu. W Białymstoku zazwyczaj było bardzo trudno, choć w ubiegłym sezonie wygraliśmy spokojnie. Czeka nas niełatwe spotkanie.

Legia na Podlasie jedzie dość mocno osłabiona – w kadrze na ten mecz zabrakło Dossy Juniora, Dusana Kuciaka, Jakuba Wawrzyniaka, Jakuba Koseckiego, Wladimira Dwaliszwilego i Bartosza Bereszyńskiego. Wszyscy wymienieni zawodnicy leczą urazy bądź dopiero powoli będą wracać do treningów. Z kolei Piotr Stokowiec musi sobie radzić jedynie bez kontuzjowanego Filipa Modelskiego.
W poprzednim sezonie oba zespoły były dla siebie bardzo gościnne. Najpierw w listopadzie Legia dała się ograć przy Łazienkowskiej 1:2. Wtedy wynik otworzył Dawid Plizga, wyrównał Jakub Rzeźniczak, ale na kwadrans przed końcem Frankowski wykorzystał asystę Dzalamidzę i Jaga wywiozła cenne punkty z Warszawy. Jednak „Wojskowi” udanie zrewanżowali się białostocczanom w maju, gdy wbili im na ich stadionie trzy gole, nie tracąc przy tym żadnego. Na liście strzelców są Jodłowiec, Kucharczyk i Dwaliszwili, choć Gruzin mógł mieć na koncie i dwa gole, ale w pierwszej połowie nie wykorzystał rzutu karnego.











