Po kilku tygodniach przerwy do gry powróciły zespoły z polskiej Ekstraklasy. Walka zarówno o mistrzowski tytuł, jak i o utrzymanie będzie trwać z pewnością do ostatniej kolejki. O formie strzeleckiej Roberta Lewandowskiego, szansach na awans Ruchu Chorzów do europejskich pucharów, a także głośnych transferach Odry Wodzisław rozmawialiśmy z doświadczonym szkoleniowcem, Markiem Motyką.
Tomasz Bejnarowicz: Włodarze Lecha Poznań, myśląc o mistrzowskim tytule, w zimowym oknie transferowym nie sprzedali żadnego kluczowego zawodnika, a dodatkowo kupili najlepszego piłkarza ligi białoruskiej – Siergieja Kriwca. Czy ta stabilizacja składu może okazać się kluczem do sukcesów „Kolejorza”?

Marek Motyka: Tu widać dużą mądrość klubu. Lech od pewnego czasu stawia na jakość, do drużyny „Kolejorza” pozyskuje się bardzo dobrych graczy i to za niemałe pieniądze, przykładem jest właśnie Kriwiec. W Poznaniu jest mocny szkielet zespołu i włodarze klubu nie pozbywają się najlepszych zawodników przy pierwszej lepszej okazji, bo wiedzą, że o godnych następców będzie bardzo trudno.
Najgłośniej mówiło się o odejściu Roberta Lewandowskiego…
Wszystko zależy od wiosennych spotkań Lecha i od tego, co ta drużyna ugra. W przypadku zdobycia mistrzostwa Polski i kwalifikacji do europejskich pucharów Lewandowski pozostanie w zespole, bo kto chciałby w takim momencie sprzedawać najlepszego strzelca. Może się jednak okazać, że „Kolejorz” w tym sezonie nie osiągnie sukcesu i działacze będą chcieli sprzedać tego zawodnika już w lipcu, ale muszą wcześniej mieć już pomysł na to, kto go może zastąpić.
Trudno sobie wyobrazić dzisiejszy Lech bez Lewandowskiego, tak jak Ruch Chorzów bez Andrzeja Niedzielana. Jak Pan uważa, skąd taki wybuch formy tego zawodnika?
Po pierwsze, fantastycznie układa się współpraca na linii Niedzielan – Sobiech. Jeden jest szybki, dynamiczny, a drugi ma świetne warunki fizyczne i potrafi się znaleźć pod bramką przeciwnika, a na dodatek obaj mają zdolność do gry kombinacyjnej. Po drugie, warto zauważyć, że trener Fornalik umiejętnie dobrał taktykę do swoich graczy. Znalazł miejsce na boisku zarówno dla Niedzielana, jak i Sobiecha.
W samych superlatywach można mówić nie tylko o postawie Andrzeja Niedzielana i Artura Sobiecha, ale także o grze całego zespołu „Niebieskich” w rundzie jesiennej.
Zaskakujące jest to, że ci sami zawodnicy, którzy rok wcześniej grali o utrzymanie, w tym sezonie walczą o miejsce w samej czołówce tabeli. Trzeba chylić czoło przed trenerem, przed zawodnikami, bo mając skromny budżet, uzyskali fantastyczne wyniki. Osobiście byłem zbudowany przede wszystkim grą obronną tego zespołu, defensywa Ruchu grała bardzo solidnie i traciła mało bramek. Najlepszym przykładem jest postawa Macieja Sadloka, który trafił do reprezentacji.











