Odbywający się w Australii Puchar Azji powoli wchodzi w decydującą fazę. Czy pierwsza część rozgrywek czymkolwiek nas zaskoczyła? Czy były jakieś niespodzianki? A może faworyci nie mieli sobie równych? Przedstawiamy w pigułce fazę grupową przyćmionego, dosłownie i w przenośni, Pucharu Azji 2015.
Dlaczego przyćmionego? Otóż rozgrywki te, jak wszyscy dobrze wiemy, nie cieszą się w Europie zbyt wielkim prestiżem i pozostają w cieniu dużo bardziej znanego i według niektórych obserwatorów dużo ciekawszego Pucharu Narodów Afryki. Jednak nie zapominajmy, że PNA rozgrywany jest co dwa lata, a turniej na najlepszy zespół największego kontynentu świata co cztery lata. Poza tym w azjatyckich reprezentacjach także możemy dostrzec kilku, jeśli nie kilkunastu bardzo zdolnych lub obiecujących zawodników.
Jest jeszcze jeden powód, dla którego te rozgrywki można nazwać przyćmionymi. Przed meczem i podczas meczu w grupie A, pomiędzy gospodarzami – Australią – a Koreą Południową – doszło do niespotykanej sytuacji związanej… z ćmami.
GRUPA A
W Pucharze Azji doszło do bardzo ciekawej sytuacji, bo gospodarzem została… Australia, czyli kraj z zupełnie innego kontynentu. Stało się to z bardzo prostego powodu. U siebie wygrywała wszystko, konkurencja więc nie miała żadnego sensu. Udało się zatem wyprosić, by dołączyć do azjatyckiej federacji, a jako że kraj kangurów posiada świetną infrastrukturę piłkarską, to drugi turniej z udziałem Australijczyków zorganizowano właśnie u nich.
Przejdźmy jednak do aspektów sportowych, a te były naprawdę interesujące. Nasz portal na zwycięzcę tej grupy typował właśnie gospodarzy, czyli Australię, jednak przegrali oni decydujące, wspominane już spotkanie z Koreą Południową i było już praktycznie pewne, że to brązowi medaliści poprzedniego Pucharu Azji wygrają tę grupę. A kto zajmie ostatnie dwa miejsca, było już raczej wiadomo przed rozpoczęciem rozgrywek. Mimo że reprezentacja Omanu świetnie poradziła sobie w eliminacjach do turnieju, było jednak prawie pewne, że w rywalizacji grupowej nie ma szans z bardziej utytułowanymi drużynami. O drużynie Kuwejtu już nawet nie warto wspominać, gdyż dla niej sam awans do Pucharu był niewiarygodnym sukcesem.
GRUPA B
Była chyba najbardziej wyrównaną i najciekawszą grupą tego turnieju. Do samego końca o awans do drugiej fazy rozgrywek walczyły trzy reprezentacje: Arabia Saudyjska, Chiny i Uzbekistan. Oczywista sytuacja Korei Północnej wręcz nie pozwalała typować ją na faworyta tej grupy. Już pierwsza kolejka przyniosła bardzo ciekawe rozstrzygnięcia. Uzbekistan wymęczył zwycięstwo nad Koreańczykami, a mimo wszystko jako niespodziankę zostało odebrane zwycięstwo Chińczyków nad Arabią Saudyjską. W drugiej rundzie spotkań Chiny utwierdziły obserwatorów w przekonaniu, że mogą być nawet faworytami całego turnieju. W pięknym stylu pokonały Uzbeków i zapewniły sobie awans do ćwierćfinału. 3. kolejka rozstrzygnęła nam walkę o dwa miejsce, którą wygrali reprezentanci Uzbekistanu i odesłali tym samym wicemistrzów Azji z 2007 roku do domów.











