W drugim niedzielnym meczu Blackburn podejmowało u siebie na Ewood Park zespół Fulham. Londyński zespół po raz kolejny pokazał, że nie umie grać na wyjeździe i gładko uległ gospodarzom 2:0. Obie bramki strzeli obrońcy.
Kibice Blackburn przestali już liczyć mecze bez zwycięstwa ich kochanej drużyny. Mimo tej fatalnej passy zespół utrzymuje bezpieczną przewagę nad strefą spadkową. Podobne nastroje są w zespole z Londynu. Zespół z Craven Cottage ma chrapkę na Ligę Europejską, jednak po cudownym zwycięstwie nad Manchesterem United nie potrafi wygrać od trzech spotkań. Ciężko było zatem na wskazanie faworyta w tym meczu.
Blackburn od pierwszych minut pokazało, że nie boi się wyżej rozstawionego rywala i odważnie zaatakowało bramkę strzeżoną przez Marka Schwarzera. Napór gospodarzy przyniósł skutek już w 25. minucie spotkania, gdy australijskiego bramkarza pokonał Christopher Samba. Podopieczni Sama Allerdyce’a nie zamierzali poprzestać na jednym trafieni i nadal atakowali bramkę londyńczyków. Mimo wielu okazji do podwyższenia stanu gry, wynik do przerwy nie uległ zmianie.
Druga połowa niewiele się różniła do pierwszej. To Blackburn wciąż było przy piłce i dyktowało tempo meczu. „The Cottagers” cofnęli się do obrony i sporadycznie kontratakowali. Jednak ich próby najczęściej kończyły się na obrońcach Rovers lub były bronione przez Paula Robinsona. Fulham po raz kolejny nie przypominało zespołu, który na własnym stadionie rozgromił obecnego mistrza Anglii. Ciągłe ataki ze strony podopiecznych Sama Allerdyce’a przyniosły w 54. minucie im drugą bramkę. Tym razem na listę strzelców wpisał się Ryan Nielsen, który strzałem głową nie dał szans bramkarzowi gości. Po straconej bramce londyńczycy kompletnie stracili pomysł na grę i oddali całkowicie pole rywalowi. Do końcowego gwizdka arbitra wynik się nie zmienił i Blackburn zasłużenie pokonał Fulham 2:0.
Zespół z Londynu po raz kolejny nie potrafi wygrać na obcym terenie, dotychczas zwyciężył zaledwie raz na wyjeździe, czterokrotnie zremisował i aż sześć razy wracał bez punktów do stolicy.
Ta porażka znacznie oddala londyńczyków od gry w Lidze Europejskiej, a dla Blackburn to kolejne trzy punkty, które pozwalają na zachowanie bezpiecznego pięciopunktowego dystansu nad strefą spadkową.










