W niedzielę w kibice piłkarscy w Rosji mogli poczuć się zdecydowanie bardziej usatysfakcjonowani, niż w sobotę. Piłkarze zafundowali im więcej emocji, częściej wpisując się na listę strzelców. Bardzo zawiedli się ci, którzy udali się na mecz w Permie, spodziewając się wielkiego widowiska w potyczce czwartej i drugiej drużyny poprzedniego sezonu.
Nietrudno było wskazać faworyta starcia na permskim stadionie Zwiezda. Wszyscy spodziewali się pewnej wygranej zespołu CSKA. Wydawało się, że wszystkie argumenty są po stronie zawodników prowadzonych przez Zico. Jednak prezentowana przez nich ostatnia forma nakazywała ostrożność przed pochopnym odbieraniem szans teamowi gospodarzy. Amkar w sezon również wszedł nie najlepiej, ale jego opiekun – Dimitar Dimitrow wierzył, że jego gracze zmobilizują się na konfrontację z głównym kandydatem do mistrzostwa. W pierwszych minutach meczu nieco groźniej atakowali przyjezdni. Próbowali Jurij Żyrkow i Vagner Love, ale dośrodkowanie pierwszego wybili obrońcy, a strzał drugiego na rzut rożny wybił Siergiej Narubin. W odpowiedzi sam na sam z Igorem Akinfiejewem wyszedł Jean Carlos. Brazylijczyk minął pierwszego golkipera Sbornej, ale nie potrafił umieścić piłki w pustej bramce. Groźniejsze akcje organizowali gracze Zico. Amkar starał się kontratakować, ale jego akcje nie zagrażały bramce Akinfiejewa. W 33. minucie uderzenia z rzutu wolnego spróbował Siergiej Ignaszewicz, ale trafił w mur. Tuż przed końcem pierwszej połowy obrońca CSKA główkował po ostrym dośrodkowaniu Żyrkowa, ale piłka poszybowała tuż nad bramką. „Wojskowi” mieli wyraźną przewagę, której nie mogli udokumentować. Do przerwy nie padł żaden gol.

Druga część zaczęła się od agresywnych ataków w wykonaniu Amkara. Akcje permian kończyły się jednak na defensywnie graczy Zico. Po godzinie gry goście zostali osłabieni. Swoją daleko idącą bezmyślnością wykazał się Deividas Semberas. Litwin w ciągu niecałych 60 sekund zarobił dwie żółte kartki. Pierwszą otrzymał za faul na Siergieju Wołkowie, a drugą za ostrą dyskusję z sędzią Aleksandrem Gwardisem. Gospodarze zwietrzyli swoją szansę i zaczęli grać odważniej. W 64. minucie powinni prowadzić 1:0, ale Akinfiejew wykazał się kunsztem, broniąc strzał wprowadzonego w drugiej części Nikołaja Żyljajewa. CSKA też miał swoją szansę, ale skutecznie kryty Vagner Love uderzył bardzo słabo i prosto w Narubina. W ostatnich chwilach meczu Amkar mógł go rozstrzygnąć na swoją korzyść, ale na posterunku zawsze byli moskiewscy obrońcy i bramkarz. Do ostatniego gwizdka nic się nie zmieniło i w meczu kolejki permianie zremisowali 0:0 z wicemistrzem kraju. Obie drużyny muszą szukać punktów w następnej serii spotkań, gdzie niedzielni gospodarze zmierzą się na wyjeździe z Zenitem, a goście u siebie w derbach z Lokomotiwem.












