W ciągu 12 miesięcy wiele może się zmienić. Niektóre zespoły już w swoim debiutanckim sezonie w pierwszej lidze znajdują się w ścisłej czołówce tabeli, a drużyny walczące o europejskie puchary nagle lądują w strefie spadkowej.
W tym roku na boiskach piłkarskich nie brakowało niespodzianek. Postawa tak mało znanych drużyn jak Hoffenheim czy Hull City budziło podziw wielu kibiców w Europie. Nieco gorzej ostatnie dwanaście miesięcy będą wspominać sympatycy Manchesteru City, Feyenoordu Rotterdam i Espanyolu Barcelona.
To oni zyskali najwięcej
Hoffenheim w tym sezonie jest największą rewelacją rozgrywek. Jeszcze równo rok temu mało kto się spodziewał, że drużyna Ralfa Ragnicka nie tylko awansuje do Bundesligi, ale będzie także po rundzie jesiennej liderem tabeli. Na początku 2008 roku niemiecki klub zajmował ósme miejsce w drugiej Bundeslidze. Zespół tracił aż 14 punktów do liderującej Borussii Monchengladbach. Jednak dzięki świetnej formie w rundzie rewanżowej, 12 zwycięstw w 17 spotkaniach, drużyna Ragnicka zakończyła sezon na drugim miejscu i uzyskała upragniony awans. Przed sezonem 2008/2009 prezes klubu, Dietmer Hopp, zapowiadał, że jego zespół będzie walczył o najwyższe cele. I właśnie Hoffenheim na półmetku rozgrywek plasuję się na pierwszej pozycji. A na czele klasyfikacji strzelców znajduje się napastnik tej drużyny, Vedad Ibisevic.
Dla tegorocznego debiutanta w lidze angielskiej, Hull City, jest to najlepszy rok w ponad stuletniej historii. „Tygrysy” w sezonie 2007/2008 po 24 kolejkach zajmowały 11. miejsce w Football League Championship z dorobkiem 34 punktów. Pod koniec sezonu drużyna Phila Browna miała nawet szansę na bezpośredni awans do Premiership, jednak w ostatniej kolejce nieoczekiwanie przegrała z Ipswich Town 0:2 i znalazła się w strefie barażowej. W półfinale tego miniturnieju Hull łatwo pokonał w dwumeczu Watford (2:0, 4:1), a w finale rozegranym na Wembley wygrał z Bristol City 1:0. W swoim debiutanckim spotkaniu w Premiership zespół Browna pokonał Fulham 2:1, a obecnie zajmuje wysokie siódme miejsce w tabeli (stan na 27.12.2008).
Zdobycie mistrzostwa i superpucharu Hiszpanii w 2000 roku to dla kibiców Deportivo La Coruna powód do dumy. Ówczesnym trenerem „El Depor” był Javier Irureta, a największą gwiazdą Roy Maakay. W sezonie 2007/2008 Deportivo znalazło się w zupełnie innym miejscu. Po 17 spotkaniach plasowało się na 19 miejscu w Primera Division. Spadek z ligi nie był wykluczony, jednak w drugiej części rozgrywek Miguel Angel Lotina sprawił, że drużyna odniosła jedenaście zwycięstw i ostatecznie wylądowała na ósmym miejscu. W tym sezonie hiszpański zespół zajmuje siódmą pozycję w Primera Division i ma realne szansę na awans do europejskich pucharów.
Poniżej oczekiwań
Feyenoord Rotterdam, były klub m.in. Jerzego Dudka, Tomasza Rząsy i Ebiego Smolarka, w tym sezonie spisuje się katastrofalnie. Zespół „Portowców” znajduje się aktualnie na 11. miejscu w lidze holenderskiej. Drużyna Gertja Veerbeka dotychczas uzbierała zaledwie 19 punktów, przegrywając nawet z Heraclesem Almelo i De Graafschap. Także w Pucharze UEFA Feyenoord prezentuje się słabo i po czterech porażkach w fazie grupowej odpadł z rozgrywek. Dla porównania na początku roku holenderska drużyna zajmowała pierwszą pozycję w Eredivisie z dorobkiem 35 punktów.








