Kibice Widzewa Łódź zgotowali Marcinowi Robakowi wczoraj wspaniałe przyjęcie, mimo iż gra teraz w przeciwnej drużynie i na dodatek pokonał Macieja Mielcarza. Po bramce napastnika Piast wyrównał i wywiózł z Łodzi jeden punkt. Jak na zachowanie fanów łódzkiej drużyny zareagował Robak?
Udało się Panu odegrać na byłym zespole i strzelić wyrównującą bramkę dla Piasta.
Nie przyjechałem tutaj się odegrać, przyjechałem przede wszystkim przywitać się z kibicami, rozegrać dobry mecz i zdobyć bramkę. To mi się udało.
Wszystko się udało – i rozegrać dobre spotkanie, i strzelić ładnego gola.
To na pewno cieszy, bo po miesiącu treningów w Piaście udało mi się wskoczyć do pierwszego składu. Przyjechaliśmy tutaj zwyciężyć. To jest coś wspaniałego zagrać na Widzewie, zdobyć bramkę i zasłużyć na taką reakcję kibiców spod zegara [fani Widzewa powitali Robaka oklaskami, długo skandowali jego nazwisko, a po meczu śpiewali na jego cześć – przyp. red.]. To było naprawdę świetne uczucie.
W doliczonym czasie pierwszej połowy przy rzucie rożnym nikogo przy Panu nie było, spodziewał się Pan tego?

Nie, ale już wcześniejsze rzuty rożne były dobrze wykonywane, szkoda, że cały czas były na długi słupek i nie mogłem dojść do strzału głową. Dopiero w końcówce pierwszej połowy piłka poszła na krótki słupek, spodziewałem się tego zagrania, więc dobrze wyszedłem w górę, uderzyłem w stronę bramki i z tego był gol.
Zagrał dziś Pan bardzo rozsądnie, jak profesor.
Miło to słyszeć, trudno mi ocenić na gorąco, jak wyglądał mecz w moim wykonaniu. Skupiam się na tym, żeby forma była jak najlepsza i mam nadzieję, że w kolejnych treningach i kolejnych meczach będę skuteczny i wkrótce to potwierdzę.
Emocje w dzisiejszym meczu były raczej tylko w pierwszej części.
Dlaczego? Zarówno Widzew, jak i Piast w drugiej połowie mieli swoje sytuacje bramkowe, mogli się pokusić o zwycięską bramkę i zdobyć trzy punkty. Wydaje mi się jednak, że z przebiegu całego meczu wynik 1:1 jest sprawiedliwy.
Podobno zapowiadał Pan dziś przed meczem, że strzeli hattricka.
Nie, nie, chyba ktoś wyciągnął tę wypowiedź z kontekstu. Na pewno byłoby fajnie, cieszę się, że z 0:1 potrafiliśmy wyjść na remis. Naprawdę miło było zdobyć bramkę, cieszę się, że wróciłem na Widzew, same wspaniałe chwile tutaj przeżyłem.
Po bramce nie okazywał Pan zbyt dużej radości.
Przeważnie tak jest, że jeśli strzela się byłej drużynie, to można trzymać w sobie radość. Nie chciałem za bardzo pokazywać jej na zewnątrz, to jest normalne. Widzewowi ten remis na pewno nie zaszkodził, a ja się cieszę z tej bramki.











