Kwota transferu każdego z nich wzbudzała niemałe kontrowersje. Obaj zawodnicy szybko jednak udowodnili, że była jak najbardziej adekwatna do umiejętności. W nowych klubach z miejsca stali się filarami defensyw Manchesteru United oraz Liverpoolu. Rio Ferdinand i Virgil van Dijk – zawodnicy, których mimo gry w różnych okresach Premier League więcej łączy, niż dzieli.
Środek defensywy zawsze był podstawowym atutem najlepszych zespołów Premier League. Jakikolwiek klub, chcąc osiągać sukcesy w angielskiej ekstraklasie, musiał i nadal musi dysponować przynajmniej jednym wybitnym centralnym defensorem. Zawodnikiem, który imponuje umiejętnościami piłkarskimi, ale także charakterem. Mentalnością przywódcy, dzięki której jest liderem linii defensywnej, a czasem nawet całego zespołu. Przez lata kluby różnymi drogami pozyskiwały takich graczy. Jedni wychowali we własnym systemie szkolenia jak przykładowo Chelsea Johna Terry’ego. Z kolei inni musieli za takiego zawodnika niemało zapłacić.
Z Titanica na Old Tafford
Na początku XXI wieku Leeds United popadło w duże problemy finansowe. Zaciągnięcie olbrzymiej pożyczki, która miała umożliwić „Pawiom” triumf w Premier League lub Lidze Mistrzów, było sporym ryzykiem. Hazardowa zagrywka klubu z Elland Road okazała się jednak tragiczna w skutkach. Brak awansu do kolejnej edycji Ligi Mistrzów oznaczał też brak znaczących wpływów finansowych. Pożyczkę trzeba było jednak spłacać. By uzyskać niezbędne środki, Leeds United musiało sprzedać czołowych zawodników. Jednym z nich był Rio Ferdinand.
Trzydzieści milionów funtów zapłaconych za defensora latem 2002 roku było sumą astronomiczną. Olbrzymia kwota transferu wzbudziła liczne kontrowersje, ale pokazała także finansową dominację Manchesteru United. Suma transferu zeszła jednak na dalszy plan, gdy Rio Ferdinand udowodnił, że wzmocni zespół bardziej, niż ktokolwiek przypuszczał. Pod okiem Alexa Fergusona wychowanek West Hamu United po zaledwie dwóch sezonach stał się podporą „Czerwonych Diabłów”. Najlepszym dowodem pozycji Anglika w zespole była funkcja kapitana, którą pełnił w niezwykle prestiżowym domowym spotkaniu z Liverpoolem w sezonie 2004/2005. Już wtedy Rio Ferdinand miał na koncie pasmo sukcesów odniesionych z klubem z Old Trafford. Mistrzostwo i Puchar Anglii, a także Tarcza Wspólnoty, jak okazało się później, były zaledwie początkiem licznym trofeów zdobytych przez gracza podczas pobytu w zespole „Czerwonych Diabłów”.
Kolekcjoner pucharów
Zdecydowanie najlepszym sezonem w karierze zawodnika była kampania 2007/2008. W wieku 28 lat Rio Ferdinand świetnie grał głową, kierował poczynaniami bloku obronnego oraz wyprowadzał piłkę z własnej połowy. Wysokie umiejętności w połączeniu z zebranym już ogromnym doświadczeniem sprawiły, że Anglik był jednym z najlepszych środkowych defensorów świata. Od lat przewodząc linii obronnej Manchesteru United, z biegiem czasu stał się liderem zespołu oraz jednym z najważniejszych graczy w drużynie Alexa Fergusona. Występując w trzydziestu pięciu spotkaniach ligowych, w nie mniejszym stopniu niż Cristiano Ronaldo (31 strzelonych bramek) przyczynił się do zdobycia kolejnego tytułu mistrzowskiego dla „Czerwonych Diabłów”. Jednak większym sukcesem niż wygranie Premier League była postawa zespołu z Old Trafford w Lidze Mistrzów.












