Obrońca Manchesteru United, Rio Ferdinand, ma ogromny szacunek do tego, co robi w kadrze Steven Gerrard. Twierdzi, że dzięki niemu reprezentacja jest zjednoczona.
Ferdinand w kontrowersyjnych okolicznościach został usunięty ze składu. Jego niedobre stosunki z Terrym spowodowały, że Hodgson musiał wybrać któregoś z nich. Zawodnik nie ma jednak za złe trenerowi tej decyzji. Zamiast tego Rio wspomina swoje początki w kadrze.
– Kiedy zaczynałem grę w reprezentacji, było kilka wyraźnych grup. Miałeś stół piłkarzy Manchesteru United, następny dla graczy Liverpoolu i kolejny dla osamotnionego Alana Shearera. Nie wiedziałem, gdzie usiąść, żeby nie zawieść którejś z grup. Teraz to może brzmieć dziwnie, ale tak właśnie wówczas było. Dziś także są zawodnicy z najsilniejszych klubów, ale żadnych obozów nie ma. Moim zdaniem to dzięki Gerrardowi. On wie tak jak ja, że nie możesz mieć obrażonego kolegi na drugim skrzydle, dlatego wspiera wszystkich. Ma duży wkład w to, że piłkarze są zjednoczeni. On chce być tą osobą, w którą zespół wierzy.









