Franck Ribery wypowiedział się na temat wczorajszego spotkania Ligi Mistrzów pomiędzy Valencią a Bayernem Monachium. Francuz jest zdania, że remis na Estadio Mestalla nie powinien być rozpatrywany w kategorii wpadki.
„Bawarczycy” przez prawie godzinę grali przeciwko Valencii z przewagą jednego zawodnika po czerwonej kartce dla Antonio Barragana. Pod koniec meczu podopieczni Juppa Heynckesa i tak musieli gonić wynik, ponieważ „Nietoperzom” prowadzenie dał Sofiane Feghouli.
– Myślę, że postawiliśmy się w trudnej sytuacji. Mecz zaczął się dla nas dobrze, lecz Valencia nawet w dziesiątkę prezentowała się z bardzo dobrej strony. Ale to nie jest katastrofa. Zyskaliśmy cenny punkt, co było naszym celem. Teraz będziemy próbować zakończyć fazę grupową na pierwszym miejscu. W Bayernie jest to jednak normalne, że kiedy nie wygrywasz, czujesz lekkie rozczarowanie – mówił Ribery.
29-letni Francuz nie rozegrał wczorajszego meczu w całości. W końcówce musiał opuścić boisko, ponieważ – jak sam mówił – nie czuł się najlepiej:
– Dla mnie to była trudna noc. Miałem wiele problemów. Rozmawiałem co nieco z fizjoterapeutami, ale wolałbym nie grać już więcej z takim bólem.









