Jutro Bayern Monachium zagra na Stade Velodrome z Olympique Marsylia w pierwszym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Dla pomocnika „Bawarczyków”, Francka Ribery’ego, będzie to zatem powrót do byłego klubu. Francuz nie spodziewa się ciepłego przyjęcia ze strony miejscowych kibiców i dodaje, że chciałby zakończyć karierę w zespole z Bawarii.
28-latek na Allianz Arena pojawił się w 2007 roku, kiedy to za 25 milionów euro przyszedł właśnie z Marsylii. Pomimo wielu kontuzji, które go prześladowały, od początku swojej przygody z niemiecką drużyną jest jej podstawowym piłkarzem. Ribery przyznaje, że zadomowił się już w Monachium i to tutaj chciałby zakończyć karierę.
– Już prawie pięć lat gram w Bayernie. W tym klubie i mieście czuję się jak w domu. Jestem tutaj bardzo szczęśliwy i czuję się wolny. Moja rodzina również czuje się komfortowo. Chcę zakończyć karierę w tym klubie. Kupiłem dom, który jest bardzo blisko centrum treningowego. Wszystko jest na swoim miejscu, bym czuł się tak dobrze, jak to możliwe.
Przed jutrzejszym ćwierćfinałem Ribery bardzo ciepło wypowiadał się o czasie, który spędził w OM. Mimo to spodziewa się wrogiego nastawienia publiczności na Stade Velodrome w środowy wieczór.
– Moje dwa lata w Marsylii były bardzo ważne. Jeśli teraz jestem w Bayernie, to dzięki temu, co zrobiłem w Marsylii. To tam eksplodowałem, przełamałem się i poprawiłem. Tam również nauczyłem się, co to jest presja i że kiedy wszystko idzie dobrze, to prowadzi to do szczęścia.
– W środę spodziewam się gwizdów ze strony fanów. To normalne, taka jest piłka. Myślę, że kibice nie zapomnieli, co zrobiłem dla tego klubu, ale nie będą mnie oklaskiwać. Teraz jestem w Bayernie, nie gram już dla Marsylii.








