Niezbyt imponująco zaprezentowali się Czesi w kolejnym meczu towarzyskim przed Euro 2012. Nasi grupowi rywale wygrali co prawda z Izraelem, lecz decydującego o zwycięstwie gola zdobyli tuż przed końcem meczu.
Inna sprawa, że trener Michal Bilek dał odpocząć swoim czołowym piłkarzom. W podstawowej jedenastce reprezentacji Czech selekcjoner, który dzisiaj przedłużył kontrakt do końca 2013 roku, nie umieścił piłkarzy tej klasy, co Tomas Rosicky, Michal Kadlec czy Petr Cech.
W pierwszych minutach gry na UPC-Arena w Grazu korzystniej prezentowali się grupowi rywale Polaków. Ich ataki przyniosły wreszcie skutek w 17. minucie meczu, gdy faulowany w polu karnym Izraela był Milan Baros. „Jedenastkę” na bramkę zamienił sam poszkodowany.
Kolejne fragmenty spotkania również ukazywały przewagę Czechów, którzy jednak chyba nie byli do końca skoncentrowani. Tuż przed przerwą podopieczni Eliego Guttmana doprowadzili do wyrównania, a podanie znanego z polskich boisk Maora Meliksona wykorzystał Schechter.
Stracona bramka podziałała na graczy Bilka jak płachta na byka. Po przerwie ruszyli do ataków i niewiele brakowało, by w 60. minucie prowadzenie Czechom dał rezerwowy, Theodor Gebre Selassie. Pierwszy czarnoskóry reprezentant naszych południowych sąsiadów, strzelając z kilku metrów, trafił jednak tylko w boczną siatkę.
Dobre wejście do drużyny czeskiej miał Vladimir Darida. Debiutujący w kadrze 21-letni pomocnik Viktorii Pilzno miał swój udział przy zwycięskiej bramce dla Czech. Po jego dośrodkowaniu z rzutu rożnego do siatki trafił inny z rezerwowych, David Lafata.
Euro 2012 już coraz bliżej, a tymczasem trenera Bilka i jego graczy czeka próba generalna. Już w piątek w Pradze podejmą Węgrów i z pewnością nie będzie to dla nich łatwy mecz.










