Podczas losowania par 1/8 finału Pucharu Polski los połączył drużyny z Zabrza i Częstochowy. Wiele je łączy, między innymi świetne wyniki w rundzie wiosennej. Choć na papierze oba zespoły stoją wysoko, odpowiednio na 5. i 3. miejscu w tabeli ekstraklasy, praktycznie różnica między nimi wydaje się ogromna. Górnik wiosną wygląda bardzo słabo, pojawia się zatem pytanie, czy pucharowy mecz zakończy się tak jak ostatnie ligowe starcie między tymi ekipami.
Raków przecież również nie zaczął tego roku od mocnego uderzenia. Na początek porażka z Pogonią na „własnym” boisku, później przegrana w Warszawie z Legią. Są jednak podstawy ku temu, aby twierdzić, że to ekipa Marka Papszuna, a nie Marcina Brosza, wyjdzie z tego boju zwycięsko. Dlaczego tak twierdzimy? Już tłumaczymy.
Jesienna batalia
Przede wszystkim warto spojrzeć na przebieg spotkania, które miało miejsce tej jesieni. Szybko strzelona przez zabrzan bramka wcale nie pomogła w przejęciu inicjatywy. Górnik całą jesień pokazywał bardzo podobny styl gry, który częstochowianie szybko rozpracowali. Wysoko ustawiona obrona „Trójkolorowych”, złożona z trzech środkowych defensorów, miała problem z piłkami granymi za jej plecy.
Raków wykorzystywał słabość swojego rywala i przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę. 3:1 na boisku w Zabrzu – pewne zwycięstwo Rakowa, udokumentowane zarówno na boisku (świetną grą), jak i w protokole (świetny wynik). Dla zespołu Górnika był to początek końca świetnej formy, ostatecznie kres świetnej gry zabrzan przypadł na mecz z Piastem Gliwice. Warto jednak rzucić okiem na to, jak prezentowała się forma obu ekip od październikowego starcia na stadionie Ernesta Pohla.

Powyższa tabela (za okres 18 października – 10 lutego) pokazuje, że choć zarówno Raków, jak i Górnik zajmują wysokie miejsca, znacząco obniżyły loty w ostatnich miesiącach. Różnica między tymi zespołami, jeśli chodzi o liczbę zdobytych punktów, jest marginalna – nieco większa, jeśli liczyć także bezpośrednie spotkanie. W kontekście zbliżającego się spotkania warto odnotować, że Raków lepiej spisywał się u siebie, Górnik zaś na wyjeździe.
Problemy Górnika Zabrze
Liczby mówią, że nadchodzące starcie będzie bardzo wyrównane, jednak głos z tyłu głowy podpowiada, że będzie to pokaz ze strony Rakowa. Kilka miesięcy temu w Zabrzu Górnik był wobec częstochowian bezsilny. Jak wiele zmieniło się, aby można było w ogóle przypuszczać, że tym razem będzie inaczej? Po stronie ekipy z Zabrza – niewiele. Brak nowych twarzy, brak zmian w stylu gry. Spotkanie z Podbeskidziem natomiast pokazało, że jeśli już, to zespół zmienił się na gorsze.
Po raz pierwszy od bardzo dawna rywale byli w stanie wybiegać więcej kilometrów od zespołu Górnika. Według raportu fitness bielszczanie jako drużyna pokonali o pół kilometra więcej podczas meczu niż zawodnicy Górnika. Podopieczni trenera Brosza również nie wypełniali w stu procentach założeń taktycznych. Gdy gra się formacją 3-5-2, z obroną ustawioną wysoko, bardzo ważne jest zamykanie przestrzeni, w którą rywal mógłby zagrać piłkę. Zabrzanie muszą grać na wysokiej intensywności i nie pozwalać swoim przeciwnikom na rozgrywanie piłki.











