Znów wyszła na jaw brzydka i niestety zbyt popularna strona piłki nożnej z terenów na zachód od Atlantyku. Napastnik reprezentacji Paragwaju, Salvador Cabanas, został postrzelony w stolicy Meksyku.
Gracz Club America Meksyk jest w krytycznym, lecz stabilnym stanie po tym, gdy strzelano do niego przy wejściu do toalety w jednym z popularnych lokalnych barów.
Cabanas był jednym z zawodników, którzy mieliby pewne miejsce w składzie reprezentacji Paragwaju na tegorocznych mistrzostwach świata. Tymczasem wygląda na to, że po siedmiu godzinach intensywnej operacji będzie walczył nie o wyjazd do RPA, lecz o życie. 29-latek spędzał wieczór wraz z żoną w barze, gdy doszło do tego wypadku. Doktor Ernesto Martinez, który operował piłkarza stwierdził, że nie był w stanie usunąć kuli z jego mózgu.

– Gdybyśmy próbowali ją wyciągnąć, mogłoby dojść do większych szkód. Nie można jeszcze stwierdzić, że niebezpieczeństwo minęło. Salvador jest jednak młody i zdrowy, co może mu bardzo pomóc – stwierdził lekarz.
Cabanas – gdy został postrzelony – przebywał akurat w meksykańskim „Big Barze”, popularnym miejscu wizyt dla ludzi z wyższych sfer. Według lokalnych mediów piłkarz był świadkiem napadu rabunkowego i chciał temu przeszkodzić. Na miejscu zdarzenia był już jednak prokurator generalny, Miguel Angel Mancera, który wykluczył kradzież, jako że nic nie zginęło. Policja zdążyła przesłuchać dwóch strażników ochrony, właściciela baru, a także szwagra piłkarza.
29-letni napastnik na poprzednich mistrzostwach świata nie zagrał, choć był w składzie reprezentacji. W tym roku miałby jednak pewne miejsce w paragwajskim ataku. Jego doskonałe występy i sześć goli w eliminacjach sprawiły, że „Guarani” osiągnęli rekordową ilość punktów w strefie CONMEBOL. Do tego zawodnik osiąga dobrą średnią jednego gola co dwa mecze w obu meksykańskich klubach, w jakich grał do tej pory – Chivas i Club America.
Paragwajska Federacja Piłkarska wysłała nawet własnego lekarza, by pomógł piłkarzowi. Ponadto prezydent kraju, Fernando Lugo zapowiedział, że Cabañas otrzyma wszelką niezbędną pomoc.
Przy okazji nieszczęścia, jakie dotknęło Salvadora Cabanasa, przypomina się sytuacja byłego reprezentanta Argentyny, Fernando Caceresa, który również został postrzelony w listopadzie w Buenos Aires. Po tym, jak „dostał kulkę” od pewnego młodzieńca, przez miesiąc przebywał w śpiączce. Dopiero niedawno został zwolniony ze szpitala, choć jest niewidomy na jedno oko, a kula wciąż tkwi w jego głowie. To i tak najlepszy rezultat, biorąc pod uwagę powagę sytuacji.











