W ostatnich dniach padł pomysł reformy ligi. Szef spółki Ekstraklasa SA, Bogusław Biszof, wyszedł z inicjatywą zmian, podając trzy opcje reorganizacji. Celem miało być rozpoczęcie dyskusji, bo liga boryka się z problemami, które trzeba rozwiązać. Jednak kiedy przyjrzeliśmy się dokładnie propozycji Ekstraklasy, doszliśmy do wniosku, że do niczego dobrego to nie doprowadzi.
Po pierwsze trzeba przypomnieć, że pomysłów reorganizacji było w przeszłości dużo, bardzo dużo. Można powiedzieć, że było ich tyle, ile osób o tym rozmawiało. Niektóre zostały nawet wdrożone i efekt był taki, że raczej tylko to szkodziło rozgrywkom. Było 14 drużyn, było 18, był też podział na grupy mistrzowską i spadkową. Teraz z tym ostatnim pomysłem powraca Ekstraklasa SA.

Ów pomysł polega na wydłużeniu sezonu do 44 spotkań. Miałoby to nastąpić przez podział na grupy mistrzowską i spadkową po zakończeniu fazy zasadniczej. To gwarantuje dodatkowe 14 pojedynków i rozwiązuje problem bezczynności piłkarzy w czasie, kiedy liga nie gra. To przecież paranoja, że nasi kopacze pracują krócej niż nauczyciele, a przecież zarabiają troszeczkę więcej od nich. Pomysł zakłada też zmianę systemu rozgrywek na wiosna – jesień. Ma to na celu skrócenie przerwy w okresie letnim i zapobiegnięcie kopania piłki w lutym, kiedy mróz sięga czasem temperatury -20 stopni. Trzeba uświadomić szefa Ekstraklasy mocno i dobitnie, że proponowane przez niego zmiany nie mają sensu, ale dyskusja na ich temat jak najbardziej tak.
Postanowiliśmy najpierw zapoznać się z opinią innych mediów. „Przegląd Sportowy” pisał, że zmiany są konieczne, ale to, co zaproponowała Ekstraklasa, nie jest najlepszym rozwiązaniem ze względu na ewentualne straty finansowe klubów. To jasne, że organizacja 44 meczów kosztuje więcej niż 30, a dla takiej Korony Kielce rozgrywanie czterech spotkań z Podbeskidziem czy Bełchatowem nie przyniesie zysku, który pokryłby straty związane z wyjazdami, wynajęciem ochrony, rachunkami za prąd itd. Jedyne, co sugerują eksperci wywołani do tablicy przez PS, to zwiększenie ligi do 18. Ok., fajnie, ale jakoś nie mam ochoty oglądać więcej takich pojedynków jak Bełchatów – Podbeskidzie na szczeblu ekstraklasy. Poza tym taka forma sprawiłaby, że wiele klubów na koniec sezonu grałoby o nic, a to do niczego dobrego nie prowadzi.
Bardzo ciekawie w tym temacie wypowiedział się portal 2×45.com. Redaktorzy użyli trafnych argumentów, by storpedować pomysł Ekstraklasy, podając problematykę obsady sędziowskiej czy nieprzewidywalność budżetu. Kibic, kupując karnet, nie będzie wiedział, czy będzie chodził na Legię i Lecha w grupie mistrzowskiej czy na Flotę i Termalikę w grupie spadkowej. Można to rozwiązać poprzez rozdzielenie karnetów na sezon zasadniczy i dodatkowy, ale nie o to chyba w nich chodzi. 2×45.com sugeruje powiększenie ligi do 18 drużyn, ale dodając, że to jedynie mniejsze zło.











