Po rozegraniu pięciu sobotnich spotkań w Ligue 1 ponownie liderem rozgrywek został zespół Stade Rennais, który pokonał u siebie Monaco. W pozostałych spotkaniach Nancy tylko zremisowało w Awinionie, Auxerre uratowało remis z Lens, a Sochaux wygrało trzeci mecz z rzędu.
Rennes ponownie liderem
Rozłąka „Czerwono-czarnych” z fotelem lidera trwała pięć kolejek, choć może rozpocząć się ponownie już jutro. Po niewykorzystanej szansie w Marsylii (remis 0:0) podopieczni Frederica Antonettiego dopięli tym razem swego i wygrali z zawsze niewygodnym Monaco. Jedyny gol w meczu padł po rzucie karnym. Nie powtórzyła się historia, gdy w spotkaniu z mistrzami Francji „jedenastkę” wykonywaną przez Kembo-Ekoko obronił Mandanda. Tym razem odpowiedzialność wziął na siebie Victor Hugo Montano i pokonał Stephane’a Ruffiera. Po tym spotkaniu Monaco coraz pewniej zmierza ku strefie spadkowej zaś Rennes coraz mocniej zagnieżdża się w ligowym czubie.
Niewykorzystane szanse Lens i Arles

Obie ekipy miały okazje zdobyć wreszcie trzy punkty i obie nie wygrały po raz czwarty z rzędu. W Awinionie prowadzenie gospodarzom dał Franck Dja Djedje już w 8. minucie, lecz kwadrans później dla Nancy wyrównał Marokańczyk Youssouf Hadji. Na północy Francji było znacznie dramatyczniej. Wpierw obrońca „Złocisto-krwistych”, Allaedine Yahia, strzelił drugiego gola w sezonie i gdy zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki, na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry również obrońca, tyle że Auxerre, Jean-Pascal Mignot, wyrównał stan spotkania. Dla obu drużyn był to wieczór niewykorzystanych szans, szans by oddalić widmo spadku (w przypadku Lens) lub zapalić promyk nadziei, że nie wszystko stracone… Warty odnotowania jest występ w całym spotkaniu Dariusza Dudki na prawej obronie „AJA”.
Sochaux zaskakująco wysoko, Caen zaskakująco nisko
Już trzeci raz z rzędu jako wygrani schodzą z boiska piłkarze Sochaux. Tym razem pokonali na Stade Bonal słabo spisujące się na wyjazdach Valenciennes 2:1 (bez udziału Perquisa). Już po pierwszym kwadransie gospodarze uzyskali prowadzenie dzięki trafieniu Carlao. Po zmianie stron wynik podwyższył niezawodny Modibo Maiga, strzelając swoją szóstą bramkę, dzięki której „les Lionceaux” zgarnęli całą pulę, bo w 65. minucie kontaktowego gola zdobyli goście. Dobra passa podopiecznych Francisa Gillota wyniosła ich na szóste miejsce w tabeli ze stratą zaledwie trzech punktów do przewodzącego Rennes.
Odmienne nastroje panują teraz w Normandii. Tamtejszy klub, Caen, ponownie nie potrafił wywalczyć jakichkolwiek punktów. Ostatni raz udało się to w zremisowanym pojedynku z Saint-Etienne półtora miesiąca temu, a ostatnie trzy punkty zdołali ugrać w połowie września. Dzisiejszym pogromcą Caen została Tuluza, która złapała drugi oddech po obniżce formy. Przed tygodniem wywieźli z Auxerre zwycięstwo, a dziś wygrali przed własną publicznością pierwszy raz od sześciu spotkań. Bohaterem ponownie został młody Paragwajczyk, Federico Santander, który miał zastąpić w tym roku Gignaca. Tuluza wróciła na dobre tory, a gracze Francka Dumasa sięgnęli dna. Przed ostatnim miejscem w lidze ratuje ich tylko odstające od reszty stawki Arles-Avignon.
Zaśnieżone Lille
Tego wszyscy się obawiali, iż opady śniegu przeszkodzą w rozegraniu pełnej kolejki. Z ich też powodu nawet nie rozpoczęto meczu w Lille, gdzie gospodarze mieli podejmować ekipę Lorient. Wstępna decyzja delegatów ligowych przesunęła to spotkanie na jutro, na godzinę 15. Jej potwierdzenie ma zapaść cztery godziny wcześniej, gdy zbiorą się reprezentanci ligi, klubów i włodarzy stadionu, by ocenić jakość płyty boiska.