Już w najbliższy wtorek czeka nas spotkanie, na które czeka cała piłkarska Europa. Barcelona podejmie na własnym boisku Arsenal Londyn. Czy piłkarze z Katalonii będą potrafili odrobić straty poniesione na Emirates? Wszyscy fani „Blaugrany” liczą, że remontada zakończy się pełnym sukcesem.
Odkąd Barcelonę objął Guardiola, Barcelona dość słabo spisuje się w pierwszych dwóch miesiącach roku. Ma to przełożenie zarówno na rozgrywki ligowe, jak i na Ligę Mistrzów. Od trzech lat „Barca” w pierwszych meczach 1/8 finału najważniejszych europejskich rozgrywek klubowych nie wygrała. W sezonie 2008/2009 jedynie zremisowała 1:1 z Lyonem, aby w rewanżu rozbić francuski klub 5:2. Sezon później przeciwnikami klubu z Katalonii był zespół VfB Stuttgart. Mecz w Niemczech także zakończył się remisem. Na Camp Nou Barcelona nie pozostawiła żadnych wątpliwości co do tego, kto zasługuje na awans do kolejnej rundy i pokonała Stuttgart 4:0. Zeszłoroczny dwumecz z Arsenalem miał miejsce co prawda w ćwierćfinale, ale na Emirates piłkarze katalońskiego klubu również jedynie zremisowali, a w rewanżu wspaniały popis dał Lionel Messi, który zdobył wówczas cztery bramki.

Sam Messi jest pewien wyeliminowania Arsenalu. Cała Barcelona może zagrać słabo, ale mając w swoim składzie filigranowego Argentyńczyka może nawet przy słabszym dniu pokonać każdą drużynę na świecie. „Atomowa Pchła” może zabawić się z obrońcami Arsenalu niczym Luis Suarez w spotkaniu z Manchesterem United. Chociaż… jeżeli Laurent Koscielny częściej będzie robił rywalom takie prezenty, jak w finale Carling Cup, to sam Messi nie będzie musiał specjalnie się wysilać. Wystarczy, że kiwnie dużym palcem u prawej nogi, a obrońca Arsenalu sam się położy.
Środek obrony u „Barcy” również nie wygląda zbyt dobrze. Z powodu nadmiaru żółtych kartek nie zagra Gerard Pique, a oficjalna strona Barcelony podała także, że z powodu odnawiającej się kontuzji na murawie nie pojawi się również Carles Puyol. Bez tych dwóch katalońskich filarów obrona Barcelony nie jest już tak szczelna. Na środku obrony dość dobrze prezentuje się Eric Abidal, lecz kto może stanąć obok niego? Czyżby szansę miał dostać Gabriel Milito? Obawiam się, że jeżeli on pojawi się na boisku, to co najmniej jednej stuprocentowej sytuacji dla „Kanonierów” możemy być pewni. Defensorzy „Blaugrany” raczej na pewno nie zagrają jednak tak źle, jak chociażby gracze Lecha w rewanżowym pojedynku z Bragą. Ale Arsenal również nie jest zespołem klasy portugalskiego „giganta”. Nie wiadomo jeszcze czy w bramce pojawi się Victor Valdes. Może to i lepiej? Przynajmniej Van Persie nie strzeli mu kolejnej bramki niemal z zerowego kąta. A, zapomniałbym. Holender także nie wystąpi.












