Remontady nadszedł czas


6 marca 2011 Remontady nadszedł czas

Już w najbliższy wtorek czeka nas spotkanie, na które czeka cała piłkarska Europa. Barcelona podejmie na własnym boisku Arsenal Londyn. Czy piłkarze z Katalonii będą potrafili odrobić straty poniesione na Emirates? Wszyscy fani „Blaugrany” liczą, że remontada zakończy się pełnym sukcesem.


Udostępnij na Udostępnij na

Odkąd Barcelonę objął Guardiola, Barcelona dość słabo spisuje się w pierwszych dwóch miesiącach roku. Ma to przełożenie zarówno na rozgrywki ligowe, jak i na Ligę Mistrzów. Od trzech lat „Barca” w pierwszych meczach 1/8 finału najważniejszych europejskich rozgrywek klubowych nie wygrała. W sezonie 2008/2009 jedynie zremisowała 1:1 z Lyonem, aby w rewanżu rozbić francuski klub 5:2. Sezon później przeciwnikami klubu z Katalonii był zespół VfB Stuttgart. Mecz w Niemczech także zakończył się remisem. Na Camp Nou Barcelona nie pozostawiła żadnych wątpliwości co do tego, kto zasługuje na awans do kolejnej rundy i pokonała Stuttgart 4:0. Zeszłoroczny dwumecz z Arsenalem miał miejsce co prawda w ćwierćfinale, ale na Emirates piłkarze katalońskiego klubu również jedynie zremisowali, a w rewanżu wspaniały popis dał Lionel Messi, który zdobył wówczas cztery bramki.

Messi i Villa. Czy któryś z nich pokona Szczęsnego?
Messi i Villa. Czy któryś z nich pokona Szczęsnego? (fot. article.wn.com)

Sam Messi jest pewien wyeliminowania Arsenalu. Cała Barcelona może zagrać słabo, ale mając w swoim składzie filigranowego Argentyńczyka może nawet przy słabszym dniu pokonać każdą drużynę na świecie. „Atomowa Pchła” może zabawić się z obrońcami Arsenalu niczym Luis Suarez w spotkaniu z Manchesterem United. Chociaż… jeżeli Laurent Koscielny częściej będzie robił rywalom takie prezenty, jak w finale Carling Cup, to sam Messi nie będzie musiał specjalnie się wysilać. Wystarczy, że kiwnie dużym palcem u prawej nogi, a obrońca Arsenalu sam się położy.

Środek obrony u „Barcy” również nie wygląda zbyt dobrze. Z powodu nadmiaru żółtych kartek nie zagra Gerard Pique, a oficjalna strona Barcelony podała także, że z powodu odnawiającej się kontuzji na murawie nie pojawi się również Carles Puyol. Bez tych dwóch katalońskich filarów obrona Barcelony nie jest już tak szczelna. Na środku obrony dość dobrze prezentuje się Eric Abidal, lecz kto może stanąć obok niego? Czyżby szansę miał dostać Gabriel Milito? Obawiam się, że jeżeli on pojawi się na boisku, to co najmniej jednej stuprocentowej sytuacji dla „Kanonierów” możemy być pewni. Defensorzy „Blaugrany” raczej na pewno nie zagrają jednak tak źle, jak chociażby gracze Lecha w rewanżowym pojedynku z Bragą. Ale Arsenal również nie jest zespołem klasy portugalskiego „giganta”. Nie wiadomo jeszcze czy w bramce pojawi się Victor Valdes. Może to i lepiej? Przynajmniej Van Persie nie strzeli mu kolejnej bramki niemal z zerowego kąta. A, zapomniałbym. Holender także nie wystąpi.

Arsene Wenger liczy na awans Arsenalu
Arsene Wenger liczy na awans Arsenalu (fot. Skysports.com)

Drużyna Arsenalu jest ekipą bardzo nieprzewidywalną. Ograć Barcelonę i zremisować z ekipą z trzeciej ligi angielskiej? W wykonaniu podopiecznych Wengera to całkowicie realne. Jaką twarz zespołu zobaczymy na Camp Nou? Tego nie wiadomo. Wiadomo jednak, że piłkarze z Londynu raczej nie pojadą do Barcelony po to, aby się bronić. To się nie uda, Arsenal nie potrafi skutecznie bronić się przez całe 90 minut. „Kanonierzy” to nie Inter, Wenger to nie Mourinho, tym razem na Camp Nou nie zobaczymy więc autokaru postawionego przed bramką gości. Pewnie wyjdzie to na dobre dla widowiska, gorzej z samym Arsenalem. Chociaż trzy tygodnie temu też mało osób stawiało na zespół z Londynu. A wynik pamięta chyba każdy.

W zeszłym roku remontada nie zakończyła się powodzeniem. W tym powinno być inaczej. Futbol jest jednak grą tak nieprzewidywalną (w to akurat Arsenal wpasowuje się doskonale), że na Camp Nou tak naprawdę wszystko jest możliwe. Anglicy łatwo się nie poddadzą, a i „Barca” zrobi wszystko, aby awansować. Jedno jest pewne – we wtorkowy wieczór czeka nas prawdziwa piłkarska uczta. A niezależnie od rezultatu do następnej rundy przejdzie drużyna, grająca otwarty i piękny dla oka futbol. Właśnie to jest w tym dwumeczu najpiękniejsze.

Komentarze
~hary78 (gość) - 15 lat temu

Nie za bardzo stronniczo? Momentami mam wrażenie
jakbym czytał manifest kibiców Katalonii, którym
przykro, że zdarzają im się wpadki ja z Gijon, czy
Betisem. O ile Arsenal ma problem z kłopotami w
obronie z kontuzjami o tyle Barcelona permanentnie
lekceważy niżej notowanyh rywali. W końcu dostanie
jej się za swoją opieszałość i brak szcunku dla
innych drużyn w ważnych rozgrywkach i ''cu later
aligator''. Pisząc jaki to Arsenal jest
nieprzediwdywalny zwróć uwagę, że Barca to vis a
vis Arsenalu i także potrafi wygrać wysoko z mocną
drużyną, ale też przegrać z nieco słabszą. Z
czego to wynika? Po troche kłopoty kadrowe, na pewno
zmęczenie materiału, zbytnia pewność siebie..nie
wiem. W każdym bądź razie troche ten artykuł
masło maślane, ale powodzenia w dalszej pracy.

~Marcin77 (gość) - 15 lat temu

ARSENAL LONDON-POWODZENIA CHŁOPAKI w meczu z jakże
butnymi katalonczykami!!!

Najnowsze