SC Freiburg dosyć niespodziewanie wygrał na własnym boisku z Borussią M’Gladbach 1:0. Świadkami jeszcze większej niespodzianki byli kibice w Hoffenheim, gdzie Bayern bezbramkowo zremisował z miejscową drużyną. Sporo bramek padło w meczu 1. FC Nürnberg z FSV Mainz, zakończonym remisem 3:3.
1899 Hoffenheim – Bayern Monachium
Hoffenheim spisuje się w tym sezonie nadspodziewanie dobrze, lecz Bayern gra ostatnio prawie idealnie, w sposób, jaki niektórym kibicom bawarskiej drużyny nawet się nie śnił. Dlatego też, z całym szacunkiem dla „Wieśniaków”, sukcesem dla nich w tym spotkaniu miało być stracenie jak najmniejszej liczby goli. Tymczasem ku uciesze miejscowych fanów drużyna Stanislawskiego wcale nie przestraszyła się wielkiego Bayernu. Wręcz przeciwnie. Gospodarze dobrze trzymali się w defensywie, poświęcając mnóstwo uwagi Ribery’emu. A do tego byli zorganizowani z przodu. Do przerwy kibice goli nie zobaczyli, ale bardziej z tego faktu powinien cieszyć się Neuer, ponieważ to Hoffenheim stworzyło sobie lepsze okazje. Aktywni byli Firmino i Babel, świetną szansę miał Compper, ale piłka w siatce w pierwszej połowie nie znalazła się.
Początek drugiej połowy zwiastował powrót Bayernu do gry. Na boisko wszedł Robben, a w jednej z pierwszych akcji dobry strzał Kroosa został zablokowany przez obrońców. Jednak szybko wrócił obraz z pierwszej odsłony. Tym razem sporo zamieszania pod bramką Neuera stwarzał Gylfi Sigurdsson, a kolejną sytuację zmarnował Firmino. Goście z Monachium obudzili się dopiero na kwadrans przed końcem spotkania. Wtedy szanse mieli Mueller i Kroos, a przed Schweinsteigerem gospodarzy uratowała tylko sygnalizacja sędziego liniowego o pozycji spalonej zawodnika. W końcówce bliski szczęścia był Obasi, swoją sytuację miał także Robben, ale na Rhein-Neckar-Arena bramki nie padły. Bayern niespodziewanie tylko zremisował na wyjeździe 0:0. Warto jednak podkreślić, że Neuer po raz kolejny zachował czyste konto.
1. FC Nürnberg – 1. FSV Mainz 05
W Norymberdze miały się spotkać ligowe średniaki, które zazwyczaj walczą o środkową strefę tabeli. Nikt więc nie spodziewał się za bardzo emocji, jakich dostarczyły swoim kibicom oba zespoły. Świetnie mecz rozpoczęli gospodarze, którzy już w 5. minucie po trafieniu Feulnera objęli prowadzenie. Jednak nie minął kwadrans, a na tablicy wyników widniało 2:0. Tym razem na listę strzelców wpisał się Robert Mak. Po tak korzystnym rozpoczęciu spotkania Norymberga cofnęła się i pozwoliła rywalowi gonić wynik. A trzeba przyznać, że Mainz bardzo ambitnie podeszło do tematu. W 32. minucie po celnym podaniu Baumgartlingera kontaktowego gola zdobył Bungert. Bramka zachęciła gości do kolejnych ataków i jeszcze przed przerwą udało się doprowadzić do wyrównania. Szczęśliwym strzelcem okazał się Choupo Moting, któremu asystował Noveski.
Po zmianie stron Mainz ruszyło ochoczo do przodu, szukając okazji do wyjścia na prowadzenie. Najpierw piłkę po strzale Bungerta wybili obrońcy, a później niecelnie strzelał Baumgartlinger. Jednak trzeci gol był gościom pisany, bo już w 52. minucie podopieczni Tuchela wyszli na prowadzenie. Do siatki trafił Ivanschitz, a asystę zapisano na konto Risse. W kolejnych fragmentach meczu Norymberga była troszkę przybita, bo to Mainz wciąż groźnie atakowało. Szanse mieli Choupo Moting oraz Ivanschitz, ale prowadzenie gości wciąż było tylko jednobramkowe. Nieskuteczność byłej drużyny Kloppa zemściła się na niej w końcówce spotkania. W 82. minucie po akcji Roberta Maka bramkę na 3:3 zdobył Pekhart i tym samym stał się bohaterem Norymbergi. Mógłby nim zostać Robert Mak, ale strzał pomocnika w końcówce nie znalazł drogi do bramki i skończyło się na efektownym remisie 3:3.








