Podziałem punktów zakończyły się spotkania Stoke z Wigan oraz Sunderlandu ze Swensea. Były to jednak dwa bardzo różne pojedynki. Pierwszy pełny bramek i emocjonujący, drugi nudny i bez historii.
Stoke 2:2 Wigan

Przed meczem za faworytów uznawano gospodarzy, co znalazło odzwierciedlenie w 23. minucie spotkania. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Glenna Whelana i niefortunnej interwencji piłkarzy Wigan piłka spadła pod nogi Ryana Shawcrossa, który bez najmniejszego problemu wpakował ją do siatki. Zawodnicy Stoke nie odpuszczali i na początku drugiej połowy udało im się zdobyć drugiego gola. W 48. minucie na bramkę mocno uderzał Charlie Adam, po czym Al-Habsi sparował futbolówkę, do której dopadł Peter Crouch, a następnie podwyższył stan meczu na 2:0. Wydawałoby się, że to już koniec emocji. Nic z tych rzeczy. Na odpowiedź Wigan czekaliśmy zaledwie dwie minuty. Prostopadłe podanie Espinozy wykorzystał McArthur. Ten gol zdecydowanie pozwolił gościom uwierzyć w siebie. W 61. minucie mieliśmy już 2:2 po ładnym strzale z woleja Franco Di Santo. Trafienie Argentyńczyka ustaliło wynik tego emocjonującego spotkania.
Sunderland 0:0 Swensea
Od początku meczu zdecydowaną przewagę mieli piłkarze Swensea. Ich ataki nie przyniosły jednak rezultatu i do przerwy oglądaliśmy bezbramkowy remis. Druga odsłona również nie wyłoniła zwycięzcy. Najlepsza okazję do zdobycia gola miał w 81. minucie skrzydłowy gości Nathan Dyer. Anglik świetnie znalazł się w polu karnym, niestety jego strzał trafił zaledwie w boczną siatkę. Kibice zgromadzeni na Stadium of Light mogą się czuć rozczarowani, gdyż oglądali nudny pojedynek, który zakończył się bezbramkowym remisem.











