Na inauguracji 14. kolejki Bundesligi zmierzyły się drużyny z północy Niemiec, VLF Wolfsburg z Hamburgerem SV. Pojedynek między „Wilkami” a „Dinozaurami” zapowiadał się bardzo interesująco.
Mecz zaczął się punktualnie o 20:30. Wolfsburg w tym sezonie radzi sobie bardzo dobrze, zajmując 5. miejsce w tabeli, natomiast rywale „Wilków”, piłkarze Hamburga, choć od dawna grają solidnie, to jednak wystarczy to tylko na walkę w dolnych rejonach tabeli.
Bukmacherzy byli zgodni co do wyniku tego spotkania. Uważali, że wygrają podopieczni Heckinga, najlepiej różnicą kilku bramek. Wszystko układało się po ich myśli. Wolfsburg od początku spotkania przejął inicjatywę i kontrolował przebieg meczu. Pierwszy atak na bramkę Rene Adlera „Wilki” zaliczyły już w 3. minucie spotkania. Strzelał Luiz Gustavo, a potem Ivica Olić i Maximilian Arnold. Hamburg wyczekiwał rywala i swojej szansy. Opłaciło się to w 19. minucie meczu, kiedy to wrzucona z rzutu wolnego piłka uderzyła najpierw w poprzeczkę, a następnie w głowę bramkarza Wolfsburga, Diego Bengalio, po drodze odbijając się od jego ramienia i w końcu upadając na murawę. W tej sytuacji najlepiej zachował się Hakan Calhangolu i zmieścił piłkę w bramce.
Gol dla Hamburga tylko podkręcił graczy Wolfsburga, którzy zapragnęli szybkiego wyrównania, jednak to podopieczni Berta Van Marwijka byli tego bliscy. Na szczęście dla gospodarzy okropnie pomylił się Pierre-Michel Lasogga. Zaraz po tej akcji do natarcia ruszyły „Wilki”, skutkiem ofensywy był rzut karny podyktowany za faul na Caligiurim. Takiej sytuacji nie zmarnował Ricardo Rodriguez i było już 1:1. Do końca pierwszej połowy nic się już nie wydarzyło.
W drugiej połowie mecz zmienił się dosłownie w walkę „Dinozaura” z „Wilkiem”. Było bardzo dużo starć, fauli, a i akcji ofensywnych nie zabrakło. W statystykach posiadania piłki i strzałach górowali piłkarze z Wolfsburga. Ofensywne natarcia były jednak skutecznie neutralizowane przez obie ekipy. W 73. minucie tuż przed polem karnym sfaulowany został gracz Hamburga, a sędzia odgwizdał rzut wolny, który wykonał Calhangolu. Strzał wybronił Diego Bengalio, popisując się piękną paradą. W 85. minucie powinien być gol dla podopiecznych Berta Van Marwijka, jednak piłka uderzyła w poprzeczkę, była to najlepsza okazja na prowadzenie.
Wynik nie uległ zmianie i byliśmy świadkami remisu, jednak był to naprawdę dobry mecz. 14. kolejka zapowiada się jak zwykle ciekawie.








