W ostatnim sobotnim meczu 18. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Lech Poznań zremisował u siebie z Zagłębiem Lubin 1:1. Bramkę dla Lecha strzelił Mateusz Możdzeń, natomiast dla Zagłębia Bartosz Rymaniak.

Piłkarze Oresta Lenczyka od pierwszych sekund meczu pokazywali, iż do Poznania przyjechali walczyć o trzy punkty, podchodząc wysokim pressingiem. Pierwszą groźną sytuację w meczu wypracowali właśnie lubinianie. W 7. minucie Abwo zagrał na krótki słupek do Piecha, który płaskie dośrodkowanie od kolegi z drużyny wykończył strzałem ponad bramką. Trzy minuty później swoją pierwszą groźną sytuację stworzyli gracze Lecha Poznań. Po przyjęciu piłki szybką decyzję o strzale podjął Teodorczyk, lecz futbolówka po jego uderzeniu nieznacznie minęła słupek bramki. W 14. minucie mogło być 1:0 dla „Kolejorza”, gdyby nie świetna interwencja Michała Gliwy. Po rzucie rożnym do piłki dopadł niekryty Marcin Kamiński, ale strzał głową obrońcy Lecha bardzo dobrze obronił golkiper Zagłębia. Sześć minut później Abwo bardzo ładnie ograł Douglasa i dograł do niepilnowanego Kwieka, który zdecydował się z pierwszej piłki na uderzenie, jednak dobrą interwencją popisał się Gostomski. W 26. minucie bardzo dobrą okazję do zdobycia bramki mieli po raz kolejny „Miedziowi”. Piech zagrał do niepilnowanego Abwo, który popędził w kierunku bramki i w sytuacji sam na sam z bramkarzem trafił prosto w Gostomskiego, który wyczekał zawodnika przyjezdnych. Jedenaście minut później Zagłębie objęło prowadzenie. Gostomski po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, niefortunnie wybijając piłkę, nabił ją na plecy Rymaniaka i ta wpadła do bramki. W 43. minucie Lech mógł wyrównać, lecz futbolówka po groźnym strzale Arboledy minęła niewiele słupek bramki strzeżonej przez Gliwę.

W 50. minucie Abwo po raz drugi się nie popisał. Gostomski wyszedł z bramki na dwudziesty metr i wybił niefortunnie piłkę wprost pod nogi Abwo, który zdecydował się na silny strzał z 30 metrów, lecz golkiper Lecha popisał się dobrą interwencją. Gdyby gracz Zagłębia zdecydował się na lobowanie bramkarza gospodarzy, raczej mógłby cieszyć się ze strzelonej bramki. Kolejną groźna sytuacja w drugiej połowie miała miejsce w 78. minucie. Rafał Murawski oddał bardzo ładny strzał z 20 metrów, jednak piłka trafiła w poprzeczkę. Pięć minut później Lech doprowadził do wyrównania. Przepiękną bramkę z rzutu wolnego zdobył Mateusz Możdżeń, który uderzył nad murem i piłka wpadła do bramki przy prawym słupku bramki. Gliwa, który nie miał szans interweniować, tylko przyglądał się, jak piłka zmierza do siatki. Po tej bramce żadna z drużyn nie stworzyła sytuacji, którą warto odnotować.











