Pierwszy mecz 23. kolejki T-Mobile Ekstraklasy między Widzewem Łódź a Piastem Gliwice zakończył się remisem 1:1. Bramkę dla przyjezdnych zdobył były widzewiak, Marcin Robak.
Mecz rozpoczął się z kilkuminutowym opóźnieniem, ponieważ piłkarze Widzewa solidaryzowali się z kibicami, którzy żądają od miasta nowego stadionu dla swojego klubu. Protest kibiców polegał na tym, że weszli oni na stadion pięć minut po planowanym rozpoczęciu spotkania. I to właśnie gospodarze pierwsi ruszyli do ataku i od razu strzelili bramkę. W 11. minucie nieporadność obrońców Piasta wykorzystał Płotka, dośrodkował na pole karne, gdzie Pawłowski, korzystając z niezdecydowania Treli, umieścił piłkę w bramce z ostrego kąta.

Chwilę później dobrą okazję miał Matras, ale tym razem Mielcarz zatrzymał jego uderzenie. Doświadczony golkiper musiał wykazać się swoimi umiejętnościami raz jeszcze w 27. minucie, gdy piąstkował ostry strzał Podgórskiego z rzutu wolnego. Widzew starał się nadal atakować i mało zabrakło, aby Nowak podwyższył prowadzenie, ale jego uderzenie z bliskiej odległości zakończyło swój lot na słupku.
Na bohatera pierwszej połowy wyrastał Mielcarz, który świetnie interweniował po zamieszaniu w polu karnym po strąceniu piłki przez Izvolta. Co się odwlecze, to nie uciecze i w myśl tego powiedzenia Piast wyrównał tuż przed przerwą. Podgórski dograł na pole karne z rzutu rożnego, tam najlepiej odnalazł się były widzewiak – Marcin Robak – i strzałem głową pokonał bramkarza gospodarzy.
Druga połowa była znacznie słabsza od pierwszej. Pierwszą groźną sytuację zobaczyliśmy dopiero w 80. minucie, gdy piękne uderzenie Pawłowskiego ze skraju pola karnego w jeszcze lepszym stylu obronił Trela. Golkiper przyjezdnych był czujny, bo chwilę później równie efektownie obronił plasowany strzał Rybickiego. To byłoby na tyle z drugiej połowy, w której drużyną nieco lepszą był Widzew. Ostatecznie obie ekipy podzieliły się punktami, a sam mecz można określić mianem mocno przeciętnego.










