Kibice Newcastle United liczyli, że po porażce z Chelsea Londyn tydzień temu teraz przyjdzie im obejrzeć zwycięstwo swoich ulubieńców nad słabo spisującą się Aston Villą. Tymczasem piłkarze Alana Pardewa na własnym stadionie wywalczyli zaledwie remis.
Na Sports Direct Arena od pierwszych minut zdecydowaną przewagę mieli gospodarze. Hatem Ben Arfa dwoił się i troił, ale znakomicie z młodym pomocnikiem radził sobie Ron Vlaar. Nowy nabytek Aston Villi okazał się sporym wzmocnieniem dla defensywy drużyny Paula Lamberta. Goście próbowali konstruować własne akcje, ale szło im to bardzo słabo. „The Villans” nie mogli znaleźć ostatniego podania, otwierającego napastnikowi drogę do bramki. Tima Krula próbował pokonać Darren Bent, ale holenderski golkiper bronił wyśmienicie i przez długi czas nie pozwolił piłce wpaść do siatki.
Bramkarz Newcastle skapitulował w 22. minucie, ale wyraźnie „pomogli” mu w tym jego koledzy z defensywy. Zostawili oni bez krycia Ciarana Clarka, który dostał dobre podanie od Barry’ego Bannana i bez problemów otworzył wynik spotkania. Stracona bramka podziałała motywująco na gospodarzy, którzy już w 30. minucie mogli doprowadzić do wyrównania za sprawą Papissa Cisse. Tym razem Senegalczyk zawiódł jednak oczekiwania kibiców. Kilka chwil później „Sroki” otrzymały kolejny cios, tym razem w postaci kontuzji. Boisko po starciu z Irelandem musiał opuścić Simpson, który został zmieniony przez Bigirimanę. Zmiennik tuż przed przerwą mógł zaliczyć asystę, ale jego dośrodkowania nie wykorzystał Cisse i do przerwy to Aston Villa niespodziewanie prowadziła.
W drugiej połowie piłkarze Newcastle wyraźnie chcieli odrobić straty. W 52. minucie na czystej pozycji do uderzenia głową znalazł się Ben Arfa po dośrodkowaniu Anity, ale chyba sam był zaskoczony tak dobrą sytuacją i strzelił prosto w ręce Guzana. Aston Villa nie zamierzała poprzestać na bronieniu własnej bramki, czego efektem mogło być drugie trafienie w 58. minucie. Darren Bent zwolnił jednak akcję, którą nie najlepszym strzałem wykończył chwilę późnej Ireland. Kilkanaście sekund później po przeciwnej stronie boiska zabłysnął Hatem Ben Arfa – Francuz przyjął piłkę na 18. metrze, przełożył ją sobie na prawą nogę i przepięknie uderzył na bramkę rywali. Guzan nie miał w tej sytuacji najmniejszych szans. Kibice Newcastle mogli zatem cieszyć się z gola wyrównującego. Siedem minut później Ben Arfa mógł zaliczyć drugie trafienie, tym razem z rzutu wolnego, ale uderzył ponad bramką.
W 70. minucie serca zadrżały kibicom Aston Villi – uderzenie w głowę zaliczył Bent, ale na szczęście po chwili podniósł się z boiska i mógł kontynuować grę. Tego samego nie możemy powiedzieć o El Ahmadim, który kulejąc, opuścił murawę, a w jego miejsce pojawił się N’Zogbia. Na 10 minut przed końcem regulaminowego czasu gry w znakomitej sytuacji znalazł się Ireland, ale piłka po jego strzale nie trafiła do siatki. Była to najlepsza akcja gości w drugiej części spotkania. Rozpędzeni podopieczni Lamberta nie mieli ochoty zadowolić się jednym punktem i nadal starali się zagrozić bramce Krula – Agbonlahor na pełnej szybkości przebiegł połowę boiska, oddał piłkę Bentowi, ale strzał tego ostatniego został zablokowany przez Bigirimanę. Sędzia doliczył pięć minut do regulaminowego czasu gry, co pozwoliło piłkarzom obydwu zespołów myśleć o zdobyciu bramki. Na kilka sekund przed końcowym gwizdkiem blisko szczęścia był Cabaye, ale jego niesamowity strzał z rzutu wolnego jakimś cudem wybronił Guzan. Mecz zakończył się więc podziałem punktów.










