W ostatnim sobotnim meczu 23. kolejki Premier League zawodnikom Aston Villi udało się wywalczyć jeden punkt w meczu z West Bromwich Albion. Goście do przerwy prowadzili nawet 2:0, ale w drugiej połowie stracili dwie bramki i musieli zadowolić się remisem.
Piłkarze West Bromwich Albion, którzy jeszcze do niedawna mogli być nazywani największą rewelacją sezonu, byli zdecydowanymi faworytami meczu z Aston Villą. Przed tym spotkaniem gospodarze zajmowali 9. miejsce w Premier League, a ich rywale plasowali się na odległej, 18. lokacie.
Ostatnich spotkań obydwa zespoły nie mogły zaliczyć do udanych – podopieczni Steve’a Clarke’a mają za sobą passę trzech porażek z rzędu, podczas gdy ich dzisiejsi rywale ostatnie zwycięstwo odnotowali w połowie grudnia, w pamiętnym starciu z Liverpoolem.

Boisko od pierwszych minut weryfikowało aktualną formę obydwóch zespołów. Już w 12. minucie Aston Villa objęła prowadzenie, kiedy to Christian Benteke w nieprawdopodobny sposób obrócił się z piłką przed polem karnym, nabierając tym kryjącego go obrońcę, a następnie uderzył z całej siły w długi róg bramki Fostera, nie pozostawiając mu szans na skuteczną interwencję.
Gra gospodarzy nie wyglądała najlepiej, potwierdzali oni opinię, że w ostatnim czasie są w dołku. Aston Villa momentami kompletnie dominowała, czego efektem był drugi gol zdobyty przez gości w 31. minucie. Gabriel Agbonlahor wbiegł z piłką w pole karne, wyczekał, w którą stronę rzuci się bramkarz West Bromu, a następnie posłał futbolówkę w przeciwnym kierunku.
Pod koniec pierwszej części spotkania gospodarze powoli zaczęli się budzić, ale nie udało im się zdobyć bramki przed gwizdkiem sędziego obwieszczającym, że minęło już 45 minut spotkania. Do przerwy Aston Villa pewnie prowadziła 2:0.

Drugą połowę gospodarze zaczęli od mocnego uderzenia. Już w 49. minucie udało im się zdobyć bramkę kontaktową, kiedy to ładnym strzałem sprzed pola karnego po podaniu od Romelu Lukaku popisał się Chris Brunt. Wcześniej podopieczni Steve’a Clarke’a przeprowadzili koronkową akcję, kompletnie zaskakując rywali kilkoma szybkimi podaniami.
Podbudowani golem kontaktowym gospodarze zaczęli na dobre brać sprawy w swoje ręce, ale jednocześnie wykazywali się ogromną nieskutecznością pod bramką rywala. Peter Odemwingie sam zmarnował kilka wyśmienitych okazji do wyrównania, a niewiele mniej szans na powiększenie swojego dorobku bramkowego na wypożyczeniu z Chelsea miał Romelu Lukaku.











