St. Andrews po raz kolejny udowodniło, że jest nie do zdobycia, remis na tym stadionie wywalczył Liverpool. Na Craven Cottage Wigan zaledwie kilkadziesiąt minut cieszył się z prowadzenia, by w drugiej połowie stracić dwie bramki. Fulham – Wigan 2:1.
St. Andrews zasługuje w tym sezonie na miano najtrudniejszego terenu, z którego można wywieźć trzy punkty. Remisem z beniaminkiem z Birmingham musiały się zadowolić takie angielskie potęgi jak Chelsea Londyn i ostatnio Arsenal, który stracił bramkę w doliczonym czasie gry przez błąd Manuela Almunii. Kluczem do takich wyników jest dobrze grająca defensywa „Blues” oraz świetnie spisujący się miedzy słupkami, wypożyczony z Manchesteru City, Joe Hart. Teraz formę młodego Anglika miał przetestować Liverpool, który, odkąd wrócił do składu Fernando Torres, zaczął wygrywać. W ostatniej kolejce „The Reds” rozprawili się bez problemu z Sunderlanem 3:0, jednak w czwartek polegli w Lizbonie. Mając w perspektywie kilku dni rewanż z Benefiką, zespół Rafy Beniteza będzie chciał wygrać jak najmniejszym nakładem sił.
Już od pierwszych minut goście narzucili Birmingham swoje tempo gry. Beniaminek skupił się na grze obronnej i nielicznych kontratakach. Całą inicjatywę oddali „The Reds”, którzy usilnie starali się znaleźć sposób na dobrze ustawioną defensywę „Blues”. Ta skutecznie wyłączyła z gry Fernando Torresa, jednak w 36. minucie udało mu się uwolnić z krycia, zagrał do Maxiego Rodrigueza, którego strzał uderzył w poprzeczkę. Do przerwy wynik nie uległ zmianie.
Zaledwie 120 sekund, po wznowieniu gry, potrzebowali piłkarze Rafy Beniteza, by strzelić bramkę. Steven Gerrard uderzeniem w długi róg nie dał szans na interwencję Hartowi. Liverpool nie spuszczał z tonu i dalej atakował, jednak to niespodziewanie „Blues” zdobyli wyrównującą bramkę za sprawą Liama Ridgwella w 56. minucie. Przyjezdni rzucili się do kontrataków, jednak widać było brak Torresa, który został zmieniony przez N’goga. Młody Francuz dał popis nieskuteczności, marnując wiele dogodnych okazji. Ale najbardziej pluć w brodę będzie sobie Maxi Rodriguez, który po błędzie Harta znalazł się przed pustą bramką i fatalnie spudłował. Wynik do końcowego gwizdka nie zmienił się. Na St. Andrews Birmingham znowu remisuje z gigantem, jednak Liverpool może mieć jedynie pretensje do siebie za swoją fatalną nieskuteczność.
Ten rezultat praktycznie oddala „The Reds” od czwartego miejsca i kwalifikacji do Ligi Mistrzów oraz teoretycznie przekreśla ich szansę na grę w Lidze Europejskiej. Zespół Beniteza musi do końca walczyć o miejsce premiowane w europejskich pucharach, a jest ich tylko pięć.
Fulham wygrywa na Craven Cottage
Spisujący się świetnie w Lidze Europejskiej Fulham gościł na własnym stadionie Wigan. Craven Cottage wzbudza szacunek w Europie, to na tym stadionie goryczy porażki doznał Juventus Turyn i Manchester United, jednak londyński zespół słabiej spisuje się teraz w lidze, koncentrując się na Lidze Europejskiej. W słabej formie jest również zespół Roberto Martineza, z którym w ostatniej kolejce, w ciągu 12. minut, rozprawił się Carlos Tevez, aplikując mu trzy bramki. Jednak Wigan będzie grać z dużą determinacją, bo wciąż nie jest pewny, czy w przyszłym sezonie zagra w Premiership.










