W drugiej kolejce angielskiej Premier League Everton i Wolverhampton podzielili się punktami na Ewood Park. Natomiast Birmingham City pokonało przed własną publicznością Blackburn Rovers.
Everton – Wolverhampton 1:1
Po ubiegłotygodniowej wpadce ze Stoke, drużyna Davida Moysa miała koniecznie wygrać ten mecz. Zwłaszcza, że w zeszłym sezonie „The Toffees” na swoim terenie przegrali tylko dwa razy.
Mecz rozpoczął się lepiej dla gospodarzy. Tuż przed przerwą gola zdobył Tim Cahill, uderzając w lewy górny róg bramki Marcusa Hahnemanna. W drugiej połowie idealną szansę na podwyższenie wyniku zmarnował Dinijar Bilialietdinow. Zaś swoją szansę wykorzystały „Wilki”. Grając ambitnie, doprowadzili do wyrównania. Autorem gola w 74. minucie był Sylvan Ebanks-Blake. Moyes chcąc ratować trzy punkty dokonał podwójnej zmiany, ale wynik nie zmienił się już do końca spotkania.

Podopieczni Micka McCarthy’ego udowodnili, że są znacznie silniejszym zespołem niż w przed rokiem. Mają na swoim koncie już czwarty punkt, zajmując miejsce w czołowej czwórce. Natomiast Everton nie ma udanego początku sezonu, zdobywając dotychczas jeden punkt.
Birmingham – Blackburn 2:1
Szczęśliwie zakończył się ten mecz dla piłkarzy „Niebieskich”. Przegrywając, zdołali wygrać mecz, w dużej mierze dzięki świetnej postawie Bena Fostera w bramce.
Po pierwszej nudnej połowie, w 50. minucie Morten Gamst Pedersen otrzymał świetną okazję, aby otworzyć wynik meczu, ale nie wykorzystał rzutu karnego po faulu Nikoli Żigicia na Christopherze Sambie. Cztery minuty później Steven Nzonzi umożliwił gościom prowadzenie, ale po chwili Gardner doprowadził do wyrównania, wykorzystując kapitalne podanie od Jamesa McFaddena, pokonał Paula Robinsona z 25 metrów. 19 minut później również wpisał się na listę strzelców, zapewniając Birmingham zwycięstwo.











