Podopieczni Davida Moyesa, po świetnym meczu na City of Manchester Stadium, nie zdołali pokonać drużyny Micka McCarthy’ego. Na Upton Park West Ham Gianfranco Zoli odniósł siódmą z rzędu porażkę.
Nieskuteczny Everton
Sobotniego popołudnia podopieczni Micka McCarthey’ego podejmowali Everton. Początek spotkania niepodzielnie należał do gości z Liverpoolu. Już w 6. minucie blisko strzelenia gola był Leon Osman. Marcus Hahnemann z wielkim wysiłkiem zdołał wybić piłkę na rzut rożny. Korner został wykonany przez Leightona Bainesa. Chwilę później, po niefartownym wybiciu Christophe’a Berry’ego, kolejną szansę otrzymał Osman. Jego strzał ponownie obronił golkiper „Wilków”. Oblężenie bramki gospodarzy się nie zakończyło. Już w 9. minucie doskonałą szansę miał Louis Saha. Strzał Francuza nie zaskoczył jednak Hahnamanna, który po raz kolejny był na swoim miejscu. W 15. minucie trzecią okazję miał Osman. Pomocnik „The Toffees” otrzymał świetne podanie od Tima Cahilla, ale po raz kolejny lepszy okazał się bramkarz Wolves.
Później to podopieczni Micka McCarthy’ego przejęli inicjatywę. Przez kilka minut gospodarze rozgrywali piłkę na połowie Evertonu i często próbowali dośrodkowań. Obrońcy Davida Moyesa nie pozwolili się zaskoczyć i usiłowania piłkarzy Wolverhamptonu nie zagroziły bramce Tima Howarda. Kolejną znakomitą sytuację piłkarze z Liverpoolu mieli w 30. minucie. Piękny dośrodkowaniem popisał się Pienaar, a strzelał Baines, jednak i ten strzał obronił amerykański bramkarz. Sześć minut później zawodnicy z Goodison Park mogli wyjść na prowadzenie. Tym razem Hahnemann nie miał szans na obronę, ale piłka po atomowym strzale Sahy trafiła w poprzeczkę. Everton nie miał problemów ze stwarzaniem sytuacji, ale graczom Davida Moyesa brakowało wykończenia. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.
Po wznowieniu gry pierwszą dogodną sytuację stworzyli sobie goście. W 52. minucie piękne dośrodkowanie w pole karne posłał Leon Osman. Na piłkę nabiegł Saha, który oddał mocny strzał. Były napastnik Manchesteru United uderzył trochę za mocno i posłał piłkę nad poprzeczką. Osiem minut później próbował John Heitinga. Holender oddał strzał z dalszej odległości, jednak był on za słaby, aby mógł zaskoczyć Marcusa Hahnemanna.
W późniejszej fazie meczu kilka sytuacji stworzyli sobie gospodarze. W 73. minucie próbował Matt Jarvis. Piłka po strzale angielskiego pomocnika poszybowała jednak ponad bramką. Gospodarze już dwie minuty później mogli objąć prowadzenie. Ładnym zagraniem popisał się Ronald Zubar. Ograł Heitingę, szybko znalazł się w dogodnej sytuacji strzeleckiej, lecz jego uderzenie pozostawiało wiele do życzenia. Dziesięć minut przed końcem spotkania ponownie nacisnęli podopieczni Davida Moyesa. W 80. minucie ponad bramką strzelał Rodwell. Minutę później swojej szansy nie wykorzystał Steven Pienaar. Na ataki Evertonu próbowali odpowiedzieć gospodarze, ale żaden z graczy Micka McCarthy’ego nie miał okazji, aby zaskoczyć Tima Howarda. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem, co niewątpliwie zadowoli kibiców Wolverhampton.










