Borussia Dortmund zremisowała 1:1 z Norymbergą w meczu drugiej kolejki Bundesligi. Wynik otworzył w 31. minucie Tomas Pekart, dziewięć minut później wyrównał Jakub Błaszczykowski.
Obie drużyny udanie, bo od zwycięstw, zaczęły nowy, 50. sezon. Dortmundczycy pokonali u siebie Werder Brema 2:1, a Norymberga na wyjeździe Hamburger SV 1:0. Jeśli chodzi o nieobecnych w tym meczu, to większe ubytki były po stronie gospodarzy. Z kolei trener mistrzów Niemiec, Juergen Klopp nie mógł jedynie skorzystać z leczącego kontuzję, Svena Bendera. Do składu powrócił za to Łukasz Piszczek i tym samym od początku meczu obserwowaliśmy grę trójki Polaków. Pojedynek rozpoczął się od ataków graczy BVB, którzy od razu przejęli inicjatywę w środku pola. Już w pierwszych minutach swoją szansę miał Ivan Perisić, ale jego strzał został zablokowany. Chwilę później ładnym, kilkunastometrowym rajdem popisał się Robert Lewandowski i wywalczył odgwizdanie przewinienia, jednak strzał Marco Reusa był daleki od powodzenia. Gospodarze liczyli jedynie na faule lub błędy w komunikacji faworyta, dzięki którym mogli przedostać się na drugą połowę i stworzyć jako takie zagrożenie. Pierwsza okazja do zdobycia bramki nadarzyła się w 18. minucie, gdy pomocnik BVB Sebastian Kehl zdecydował się na kapitalny strzał z 25 metrów, ale równie świetną interwencją wykazał się Raphael Schafer. Kilka minut później wyczyn kolegi z zespołu chciał powtórzyć Ilkay Gundogan, lecz jego uderzenie było znacznie gorsze.
Około 30. minuty wreszcie przebudzili się gospodarze, którzy grali szybciej, ich ataki zaczęły się zazębiać i zagrażać Borussii. Po jednej z akcji wywalczyli rzut rożny, z którego dośrodkowywał Hiroshi Kiyotake, najwyżej wyskoczył Tomas Pekhart i strzałem głową dał prowadzenie swojej drużynie. Norymberga nie zadowoliła się jednobramkową przewagą, widać było wyraźnie, że gol ją uskrzydlił. Dobrą okazję miał ponownie Pekhart, ale tym razem próbował szukać partnerów, zamiast strzelać z ostrego kąta. W 39. minucie wreszcie pokazali się Polacy. Ładną akcję przeprowadzili Jakub Błaszczykowski z Piszczkiem, który dograł w pole karne do Lewandowskiego, ale jego dość słaby strzał wybronił Schafer. Kolejna akcja gości przyniosła im wyrównanie. Zakotłowało się w polu karnym Norymbergi, wykorzystał to Perisić. Piłka po jego strzale wylądowała na poprzeczce, jednak dobitka Błaszczykowskiego była już skuteczna. Ostatnie minuty pierwszej połowy były bardzo wyrównane. Oba zespoły stworzyły sobie jeszcze po jednej sytuacji. Próbowali Gundogan oraz Alexander Esswein, ale pierwsza połowa nie przyniosła już zmiany rezultatu.
W przerwie zarówno Dieter Hecking, jak i Juergen Klopp nie dokonali żadnej zmiany i pierwsze minuty tej odsłony przypominały obraz gry z początku spotkania. To goście częściej utrzymywali się przy piłce, gospodarze liczyli zaś na ich błąd. Kilka minut po wznowieniu pomyłkę chciał wykorzystać Pekhart, ale w ostatniej chwili został zatrzymany przez Kehla. Po raz kolejny czeski napastnik próbował w 55. minucie, ale jego uderzenie wybronił Roman Weidenfeller. Pięć minut później kapitalną indywidualną akcję przeprowadził Robert Mak, który po drodze minął trzech piłkarzy BVB, ale już jego strzał pozostawił wiele do życzenia. Gospodarze zaczęli podkręcać tempo i w 62. minucie mieliśmy pierwszą kontrowersję. Mak próbował minąć Piszczka, ten zostawił nogę, która ścięła z murawy Słowaka, a że to było już w polu karnym, wydawało się, że sędzia Tobias Welz powinien odgwizdać „jedenastkę” dla Norymbergi. W 75. minucie po raz kolejny dał o sobie znać Mak, który wkręcił w ziemię dwóch obrońców „Żółto-czarnych”, wyłożył piłkę do Hanno Balitscha, ale ten strzelił wysoko nad poprzeczką.








