Sobotnie popołudnie w Premier League było wyjątkowo ciekawe. Formy w meczu ze Stoke nie odnaleźli piłkarze Swansea, a Sunderland skromnie ograł Wigan. Najciekawiej jednak było na Madejski Stadium w Reading, gdzie jeden punkt dla Newcastle uratował Demba Ba niesłusznie uznaną bramką.

Mecz dla Britannia Stadium dla Swansea miał być bardzo trudnym sprawdzianem. Taki też był w rzeczywistości – zawodnicy Stoke City od samego początku prezentowali się lepiej niż podopieczni Michaela Laudrupa. W 12. minucie „Garncarze” wyszli na prowadzenie za sprawą Petera Croucha. Nie minęło jeszcze 30 minut meczu, a mogło być już 1:1. Graham przytomnie zgrał piłkę przed polem karnym do Michu, ale nowy nabytek „Łabędzi” strzelił obok bramki. W 36. minucie gospodarze zwiększyli swoje prowadzenie, a drugie trafienie na swoje konto zapisał Crouch. Anglik w olbrzymim zamieszaniu w polu karnym najpierw uderzył prosto w Vorma, a następnie dobił własny strzał, pakując piłkę do siatki. Do przerwy Stoke prowadziło 2:0.
W drugiej części spotkania piłkarze Swansea chcieli odrobić straty i wrócić do gry, ale defensywa Stoke była ciężka do pokonania. Z przodu gospodarze również nie próżnowali. W 75. minucie Crouch miał świetną okazję do skompletowania hat-tricka, ale uderzył głową ponad bramką. Do końca meczu nic szczególnego się już nie wydarzyło i gospodarze mogli dopisać na swoje konto trzy punkty.

W tym sezonie Newcastle United nie spisuje się już tak dobrze jak w poprzednich rozgrywkach. Wyjazd na Madejski Stadium zapowiadał się więc niezwykle ciekawie, zwłaszcza że ekipa Reading, mimo ostatniego miejsca w lidze, gra bardzo nieprzyjemny dla rywali futbol. Przez długi czas żadna z drużyn nie mogła udowodnić swojej wyższości. W zdobyciu bramki nie pomogła nawet spora ilość rzutów rożnych. Po 45. minutach na tablicy widniał wynik 0:0.
Druga połowa zdecydowanie wynagrodziła kibicom brak trafień w pierwszej. W 58. minucie Kebe otworzył wynik spotkania. Kilkadziesiąt sekund później wynik spotkania wyrównał niesamowitym strzałem Ba, ale nie minęły cztery minuty, kiedy gospodarze znów byli na prowadzeniu za sprawą Hunta! Na niecałe 10 minut przed końcem spotkania po raz kolejny przypomniał o sobie Demba Ba, który strzelił bramkę… ręką! Sędzia nie zauważył jednak tego wykroczenia i uznał trafienie Senegalczyka. W doliczonym czasie gry McAnuff mógł dać Reading prowadzenie, ale jego piękny strzał zatrzymał się na słupku bramki. Chwilę później sędzia zakończył spotkanie i drużyna Alana Pardewa, bardzo szczęśliwie, przywozi z Reading jeden, niezasłużony punkt.












