Piotr Reiss w meczu z Lechią Gdańsk wszedł na boisko w drugiej połowie i niestety nie miał wielu okazji, żeby strzelić bramkę. Zawodnik jednak nie poddaje się i czuje, że zwyżka formy jest tuż za rogiem.
Wiele osób zadaje pytanie, jak się czujesz, grając przeciwko zawodnikom często o wiele od Ciebie młodszym.
Normalnie. Nie widzę żadnej różnicy, zresztą ja w ten sposób do tego nie podchodzę. Nie patrzę sobie w metrykę tak jak wszyscy dookoła mnie. Naprawdę mam już tego dosyć, każdy się mnie pyta, ile mam sił, jak to wygląda.
Przed Wami starcie z Piastem Gliwice, które trzeba wygrać. Często takie mecze są najtrudniejsze.

Przede wszystkim w dzisiejszej piłce nożnej nie ma łatwych meczów. Przyjechaliśmy tutaj po trzy punkty, ale zawiedliśmy. Musimy przeanalizować to spotkanie, dojść do tego, jakie popełniliśmy błędy, skąd wynikał brak stwarzania sytuacji bramkowych. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu potrenujemy właśnie nad tymi elementami gry, żeby w kolejnym spotkaniu zwyciężyć.
Po mniej więcej 30 minutach gry nieco usiedliście, mimo że nie schodziliście z połowy rywala.
Tak, zabrakło skuteczności i tego ostatniego podania, otwierającego drogę do bramki. Nie schodziliśmy z połowy rywala, ale sytuacji stuprocentowych było jak na lekarstwo i nad tym musimy popracować. To był kolejny mecz, w którym mieliśmy przewagę, ale nie potrafiliśmy tego udokumentować.
Widzisz siebie raczej jako wykonawcę ostatniego podania czy może strzelca?
Trudno powiedzieć. Dzisiaj nie miałem żadnej sytuacji, starałem się cofać po piłkę, żeby coś rozegrać, pomóc środkowej linii, ale bramki nie udało się zdobyć po moim wejściu.
Zagraliście później sporą liczbą ofensywnych zawodników, ale nie przekładało się to na strzelone gole.
W drugiej połowie praktycznie przygnietliśmy gospodarzy, ale nic z tego nie wynikało. Nie było stuprocentowych okazji strzeleckich, zabrakło zimnej krwi. Ciąży na nas presja, staramy się zdobywać bramki całą drużyną, ale dzisiaj ani mnie, ani żadnemu z kolegów się nie udało.
Czy to, że mogliście być liderem ekstraklasy, związało Wam nogi?
Byliśmy skupieni na tym, żeby wywieźć cenne trzy punkty, po to tutaj przyjechaliśmy. Potem sytuacja źle się dla nas ułożyła, straciliśmy bramki i nie udało się ich odrobić.
Jakie są perspektywy na najbliższą przyszłość?
Straciliśmy w ostatnich meczach parę punktów, które musimy jak najszybciej odrobić. Wszystkie zespoły grające w ekstraklasie chcą zdobyć mistrzostwo i my tak samo, będziemy dążyć do tego, żeby to się udało.











