Borussia Dortmund wreszcie się przełamała. W piątkowym spotkaniu, otwierającym czternastą kolejkę Bundesligi, podopieczni Juergena Kloppa pokonali „Wieśniaków” z Hoffenheim 1:0. Strzelcem jedynego gola był Ilkay Guendogan. Bitwa momentami przypominała „wojnę pozycyjną”, jednak przez dłuższy czas była to regularna bitwa – szkoda tylko, że nie kończyła się wyprowadzaniem ciosów, a jedynie bezradnym machaniem pięścią przed twarzą przeciwnika.
Hoffenheim nie potrzebowało zmian. Po trzynastu kolejkach „Wieśniacy” zajmowali w tabeli siódme miejsce, które z pewnością zadowalało zarząd zespołu. Podopieczni Markusa Gisdola grali efektowną dla oka piłkę, mimo że nie strzelali już tylu bramek co w poprzednim sezonie. W wyjściowej jedenastce doczekaliśmy się jednej niespodzianki. Część dziennikarzy przed meczem uważała, że Steven Zuber wybiegnie na pozycji „dziesiątki”. Szkoleniowiec uznał jednak, że zamiast niego na boisku pojawi się Sebastian Rudy. Obsada pozostałych 10 miejsc nie budzi żadnych wątpliwości. „Hoffe” grało o komplet punktów!
http://www.footballuser.com/formations/2014/12/1160938_TSG_1899_Hoffenheim.jpg
W zgoła innej sytuacji znajdowali się podopieczni Juergena Kloppa. Były trener FSV Mainz 05 dokonał poważnych zmian w kadrze. Na boisku od pierwszej minuty pojawili się Ramos, Guendogan, Hummels i – co zaskoczyło najbardziej – Langerak. Australijczyk był zawsze zmiennikiem doświadczonego Romana Weidenfellera, jednak ze względu na gorszą dyspozycję reprezentanta Niemiec między słupkami stanął 26-latek.
http://www.footballuser.com/formations/2014/12/1160935_Borussia_Dortmund.jpg
Początek wielkiej reformy?
Do tej pory Borussia Dortmund starała się prowadzić grę i nie dopuszczać rywali do ataku pozycyjnego. Czy mecz z Hoffenheim będzie przełomem i zmianą nastawienia „Żółto-czarnych”? BVB oddawało nieco pola swoim przeciwnikom, by w odpowiednich momentach uruchomiać skrzydła, które były zabójcze. To właśnie tamtędy pod pole przedostawali się Aubameyang i Mhitaryan. Niepokój wzbudzali również Piszczek i Schmelzer, którzy co jakiś czas znajdowali się pod polem karnym przeciwników, siejąc niemały zamęt.
Warto również zwrócić uwagę na to, że BVB przestało grać tylko i wyłącznie krótką piłką, a w meczu z „Hoffe” wykonało również mnóstwo długich podań. To również odbiło się na skuteczności tych zagrań. Tylko 46% dotarło do adresata. Warto również pamiętać, że to właśnie dziesięć długich podań doprowadziło do poważniejszego zagrożenia pod bramką Baumanna.
http://igol.pl/wp-content/uploads/2014/12/1.png
W ciekawy sposób zaprezentowała się również defensywa dortmundczyków. Kwartet Schmelzer – Hummels – Subotić – Piszczek, czyli najbardziej optymalne zestawienie defensywy, zagrał pierwszy raz od… 72 meczów, czyli finału Champions League w Londynie. Obrona zaprezentowała się bardzo dobrze. Rodzą się jednak dwa pytania – jak zagrają przeciwko rywalom o wyższej klasie niż „Dorfverein”, a także jak długo wszyscy unikną jakichkolwiek urazów. Cała czwórka grała bardzo wysoko. Gdy z akcją ruszał zespół Markusa Gisdola, to dłuższe podania zawsze przecinane były przez jednego z dwóch stoperów, którzy szybko wybijali piłkę i natychmiast wracali na swoje miejsce w szeregu. Ważne były również ofensywne podłączenia bocznych zawodników.








