W jednym z siedmiu rozgrywanych w sobotę meczów Premiership, Tottenham Hotspur pewnie ograł ekipę Micka McCarthy’ego. Mecz zakończył się rezultatem 3:1, a w każdej sytuacji bramkowej „Kogutów” udział mieli gracze wprowadzeni z ławki rezerwowych.
Już od samego początku sobotniego spotkania na White Hart Lane widać było, że gospodarze podchodzą do meczu zdeterminowani. Na początku spotkania lepiej i częściej funkcjonowało prawe skrzydło. W jednej z pierwszych akcji dobre dośrodkowanie o mało na bramkę nie zamienił Peter Crouch. Na szczęście dla gości na swoim miejscu był Marcus Hahnemann. Z biegiem czasu Tottenham pozwalał sobie na coraz śmielsze ataki na bramkę podopiecznych Micka McCarthy’ego. W 24. minucie „Koguty” zmarnowały bardzo dobrą sytuację. Najpierw strzelał Bale, ale jego uderzenie zostało wybite przez bramkarza. Kiedy ten nie zdążył jeszcze wrócić na miejsce po pierwszej interwencji, piłka trafiła pod nogi Robbiego Keane’a, jednak jego uderzenie w ostatniej chwili wybił jeden z graczy „Wilków”.

W 30. minucie kolejną okazję mieli podopieczni Redknappa. Tym razem strzał na bramkę oddał Rafael Van der Vaart. Holender ładnie przyjął futbolówkę przed polem karnym i mocno uderzył z półwoleja na bramkę Hahnammana. Bramkarz Wolves z trudem zdołał jednak wybić piłkę w bok. Tymczasem coraz lepiej na lewej flance poczynał sobie Gareth Bale. Walijczyk często dośrodkowywał i nękał obrońców gości. Pierwszy raz zabłysnął w 33. minucie. Bale posłał idealne dośrodkowanie na głowę wysokiego Croucha, ale jego uderzenie znakomicie obronił bramkarz Wolverhampton. Niedługo później, bo już w 39. minucie Walijczyk ponownie pokazał, że znajduje się w dobrej formie. Najpierw wyprzedził obrońcę przeciwnika i wrzucił piłkę do nadbiegającego Robbiego Keane’a. Niestety napastnik zmarnował podanie i nie trafił w światło bramki.
Wszystko wskazywało na to, że Tottehnam lada chwila obejmie prowadzenie, ale jak to w piłce bywa stało się odwrotnie. W 45. minucie na prowadzenie wyszli goście. Tym, którego można nazwać architektem gola, był Kevin Foley. Obrońca znakomicie pognał z piłką prawym skrzydłem i dośrodkował do Stevena Fletchera. Napastnik Wolves nie pomylił się i umieścił piłkę w bramce. Pierwsza połowa zakończyła się dwie minuty później. Tottenham niespodziewanie przegrywał z ekipą McCarthy’ego.
Druga część gry to zdecydowana przewaga Tottenhamu. Gospodarze nie chcieli, by mecz zakończył się po myśli Micka McCarthy’ego. Już w 49. minucie obok słupka strzelał, wprowadzony wcześniej, Alan Hutton. W 57. minucie swojego szczęścia próbował Rafael Van der Vaart. Również i jego strzał był jednak niecelny. W następnej minucie Gareth Bale zafundował nam niemal kopię sytuacji z 39. minuty. Walijczyk wyprzedził obrońców Wolves i miękko wrzucił piłkę w pole karne. Tam czekał już na nią Keane, który tym razem pokusił się o strzał z przewrotki. Niestety okazał się niecelny.












