Menedżer Tottenhamu Hotspur, Harry Redknapp, przyznał, że nie jest zainteresowany stanowiskiem menedżera Chelsea Londyn. 65-latek domyśla się, jakie reakcje wywołałyby jego przenosiny na Stamford Bridge wśród kibiców jego obecnego pracodawcy.
Plotki na temat przyszłości Harry’ego Redknappa trwają już od jakiegoś czasu, jednak do tej pory Anglik był łączony jedynie z prowadzeniem reprezentacji narodowej. To stanowisko zostało zwolnione 8 lutego, po odejściu Fabio Capello.
Niedzielna dymisja Andre Villasa-Boasa zrodziła kolejne domysły. Były szkoleniowiec Portsmouth nie ma jednak zamiaru piastować funkcji menedżera drużyny ze Stamford Bridge.
– Gdybym objął to stanowisko, to nie mógłbym wrócić do północnego Londynu, więc oszczędzę sobie tych nieprzyjemności.
Redknapp skomentował również sprawę Villasa-Boasa.
– W futbolu nie ma miejsca na cierpliwość. Jeśli nie wygrywasz każdego tygodnia, to nikt nie będzie się nad tobą litował.
– Wielu ludzi chciałoby dostać tę pracę. Jednak aby ją wykonywać, trzeba zagwarantować sukcesy. Takie są zasady. Jeśli nie możesz tego zapewnić, to nie przetrwasz.
Zainteresowanie akurat tym trenerem nie powinno nikogo dziwić. W bieżącym sezonie podopieczni Redknappa zdobyli już 53 punkty w lidze. Zajmują dzięki nim trzecią pozycję w tabeli, o cztery „oczka” wyprzedzając największego rywala, Arsenal.










