Jose Mourinho i Florentino Perez są zgodni. David Silva, zawodnik Manchesteru City, byłby idealnym uzupełnieniem składu Realu Madryt na następny sezon.
Hiszpańskie media, na czele z dziennikiem „As”, donoszą, że reprezentant Hiszpanii stał się dla Realu Madryt celem transferowym numerem jeden. Sam Silva powinien być zainteresowany ewentualną przeprowadzką, ale na nią nie chcą zgodzić się Anglicy.

„The Citizens” wielokrotnie zapowiadali już, że nawet nie myślą o sprzedaży Silvy. Florentino Perez, prezes Realu Madryt, znany jest jednak z dokonywania cudów i nieżałowania pieniędzy na wielkich zawodników. „As” przypomina historie transferów Luisa Figo, Zinedine’a Zidane’a czy Cristiano Ronaldo, którzy stawali się najdroższymi piłkarzami na świecie.
Na Półwyspie Iberyjskim mówi się, że madrytczycy są skłonni zapłacić za Silvę od 35 do 40 milionów euro. Wychowanek Valencii trafił do Manchesteru City w lipcu 2010 roku za 33 miliony euro.
Obecnie wydaje się, że wszystko jest w rękach… samego zawodnika. Silva, który ma być rzekomo mocno zainteresowany transferem do Madrytu, może zwrócić się do swojego pracodawcy z prośbą o pozwolenie na negocjacje. Real Madryt użył takiej techniki w 2009 roku, kiedy kupował z Liverpoolu Xabiego Alonso. Tego typu rozwiązywanie spraw występuje tylko w Premiership i włodarze Manchesteru City doskonale zdają sobie z tego sprawę…
Hiszpańska prasa, myśląc o Silvie, od razu przypomina Kakę. Wydaje się, że Real Madryt najpierw musi sprzedać Brazylijczyka, aby w drużynie zwolniło się miejsce dla nowego zawodnika. Wszystko wydaje się zmierzać w idealnym kierunku, bo „Królewscy” mają otrzymać za byłego piłkarza Milanu mniej więcej 30 milionów euro.
Alternatywą dla Silvy jest zaś Kevin-Prince Boateng, występujący we wspomnianym Milanie. Włoski dziennik „Tuttosport” informuje, że możliwa jest wymiana na linii Madryt – Mediolan. Real oddałby Milanowi Kakę i 20 milionów euro, w zamian dostając ghańskiego pomocnika.











