Im bliżej stycznia, tym więcej nowych spekulacji i plotek o ewentualnych wzmocnieniach. Czy jednemu z dwóch hiszpańskich „gigantów” uda się w końcu sprowadzić Andrey’a Arshavina, o którego stara się już bardzo wiele klubów od zakończenia Euro 2008?
Zbliża się powoli początek nowego roku. W kalendarzu piłkarskim oznacza to oczywiście otwarcie zimowego okienka transferowego. Będzie to druga szansa na „wyrwanie” z Zenitu St. Petersburg jednego z najlepszych pomocników tegorocznych Mistrzostw Europy. Do starającego się o to cały czas Realu wróciła ponownie Barcelona, a klubowi działacze z Sankt Petersburga tylko zacierają ręce, wiedząc, że ten fakt na pewno podbije cenę transferu.
-Jeżeli w styczniu mnie nie sprzedacie, to będę zawodnikiem Zenitu tylko na papierze! – odgrażał się niedawno 27-letni piłkarz. Niemal pewne jest już, że Arshavin opuści niebawem Rosję; jedyną niewiadomą jest to, który klub będzie chciał zapłacić za niego co najmniej 25 mln euro, bo właśnie tyle żądają włodarze Zenitu za swojego najlepszego gracza. Mimo tej sumy zainteresowanych rozgrywającym reprezentacji Rosji jest wielu i do końca będą „walczyć” o to, kto sprowadzi tego jakże utalentowanego piłkarza. Zapewne skończy się na dużo większej sumie niż 25 mln euro, gdyż w szranki do boju o Rosjanina stają wielkie europejskie tuzy, na czele z Realem i Barceloną.
Trener Zenitu, Dick Advocaat, pogodził się już praktycznie z odejściem swojego podopiecznego: –Oczywiście trudno jest żegnać się z takim piłkarzem, ale z drugiej strony Andrey na pewno zasługuje na wielki klub, w którym miałby szanse walczyć o najwyższe cele.










