O RB Lipsk powiedziano i napisano już chyba wszystko. Większość głosów była jednak taka: klub spod szyldu Red Bulla ma duże szanse, aby wnieść coś ekstra do Bundesligi i stać się jej odkryciem. Były one prorocze, ponieważ na początku nowego sezonu jest to jedna z największych pozytywnych rewelacji rozgrywek i już dziś udowadnia, że europejskie puchary po jednym roku mogą ziścić się naprawdę.
Drużyna ze wschodu Niemiec jest obecnie najlepszym beniaminkiem w historii. Mówiąc o dzisiejszej postawie „Die Bullen”, wielu z was może mieć skojarzenia z Hoffenheim z 2008 roku. I to nie tylko dlatego, że spoiwem tych dwóch zespołów jest Ralf Rangnick (dziś w Lipsku dyrektor sportowy), ale dlatego, że Hoffenheim osiem lat temu jako beniaminek wystartowało znakomicie i po rundzie jesiennej było liderem tabeli. Po siedmiu kolejkach miało jednak bilans gorszy niż ma RB Lipsk (Hoffenheim zgromadziło 13 punktów, obecny beniaminek – 15).
Hoffenheim osiem lat temu jako beniaminek wystartowało znakomicie i po rundzie jesiennej było liderem tabeli. Po siedmiu kolejkach miało jednak bilans gorszy niż ma dziś RB Lipsk (Hoffenheim zgromadziło 13 punktów, obecny beniaminek – 15).
„Wieśniaki” skończyły wtedy sezon na siódmym miejscu i nie załapały się do pucharów (wpływ na to miała fatalna rudna wiosenna, w której trakcie wielu kluczowych zawodników, m.in. Ibisević, leczyło poważne urazy), idąc więc prawem serii i sugerując się dzisiejszymi liczbami (oczywiście z dużym przymrużeniem oka), możemy powiedzieć, że po jednym sezonie RB Lipskowi sztuka awansu do pucharów się uda.
Oczywiście dziś nie możemy przewidzieć, czy słowa Hansa-Joachima Watzke się sprawdzą (mówił on latem, że „Byki” już w tej kampanii mogą zająć miejsce pucharowe), ale szanse na to są duże. Po średnim meczu pierwszej kolejki notabene z Hoffenheim, którego gra wyglądała jeszcze średnio, kolejne powodowały, że stawała się ona lepsza, i dziś RB Lipsk przypomina dobrze funkcjonujący organizm.
W dużej mierze jest to zasługa Ralfa Hasenhuttla, który w zeszłym sezonie wyczyniał cuda z Ingolstadt. Poukładał on grę swojego nowego zespołu tak bardzo, że dziś beniaminek ma przede wszystkim bardzo mocną defensywę, której skruszenie jest czasami nawet trudniejsze niż zburzenie muru zbudowanego z najbardziej wytrzymałych cegieł. Dodatkowo RB Lipsk potrafi w kilka sekund wyjść większą liczbą z obrony do ataku, a także odbudować ustawienie po stracie piłki.










