Kilka minut po godzinie 17 na głównej płycie Areny Kielc reprezentacja Polski pod wodzą Franciszka Smudy rozpoczęła trening. Były to drugie zajęcia w tym dniu, rano piłkarze ćwiczyli na starym stadionie Korony, przy ul. Szczepaniaka.

Popołudniowy trening zresztą też miał się odbyć właśnie na malowniczo położonym, kameralnym obiekcie, jednak w ostatniej chwili selekcjoner zmienił plany i zarządził zajęcia na obecnym stadionie Korony, przy ul. Ściegiennego.
Piłkarze dotarli na obiekt kilka minut przed godziną 17, zaś na murawę wybiegli dokładnie o 17:05. Rozgrzewkę poprowadził asystent selekcjonera, Jacek Zieliński. Był to dla niego powrót do miejsca, które miło mu się kojarzy. Po zajęciach z sentymentem wspominał zresztą swoją pracę na stanowisku trenera Kolportera (wtedy jeszcze) Korony Kielce.
„Zielek” dopingował zawodników do solidnej rozgrzewki, niestety, już na początku treningu urazu prawej stopy doznał Rafał Murawski. Jak poważna jest jego kontuzja, na razie nie wiadomo, jednak wydaje się, iż to tylko stłuczenie. Osobno trenowali również Marcin Kowalczyk i Tomasz Kuszczak. Obaj wracają po niedawno wyleczonych kontuzjach. Po 10 minutach zajęć piłkarzy zebrał Franciszek Smuda i podzielił ich na dwie grupy treningowe. W koszulkach niebieskich biegali Wojtkowiak, Żewłakow, Piszczek, Sadlok, Błaszczykowski, Dudka, Mierzejewski, Jeleń oraz debiutant – Adam Matuszczyk. Po rozgrzewce bramkarskiej do grupy tej dołączył kolejny z zawodników niemający doświadczenia reprezentacyjnego – Przemysław Tytoń.

Drugą grupę utworzyli Rybus, Glik, Jodłowiec, Małecki, Nowak, Cetnarski, Lewandowski, Peszko oraz Sobiech, natomiast na bramce stał Fabiański. Jak po meczu powiedział mi asystent selekcjonera, podział był przypadkowy, nie należy upatrywać w drużynie niebieskich wyjściowego składu na Finlandię. Szczególnie, że drugą grupę tworzyli trzej nominalni skrzydłowi, dwaj napastnicy i ofensywny pomocnik. Podczas próbnego meczu na lewej obronie zagrał Rybus, na prawej Sobiech, natomiast w rolę pomocnika wcielił się Lewandowski. Jak tłumaczył po spotkaniu selekcjoner, był to sprawdzian na wszechstronność dla tych zawodników, gdyż, jak się wyraził: –











