Polskie kluby osiągały dużo dobrych wyników w europejskich pucharach, ale te sukcesy wiele razy były przeplatane kompromitacjami, które pozostawiły blizny na naszym rodzimym futbolu. Przed Państwem dziesięć najbardziej pamiętnych wpadek polskich klubów na arenie europejskiej.
Oj tak, było z czego wybierać. Polskie kluby eksportowe z zadziwiającym uporem udowadniają, że zarabiają za mało by móc wyeliminować kluby z Estonii, Kazachstanu, Białorusi, Islandii czy Irlandii. A przecież w porównaniu z zespołami z tych krajów jesteśmy piłkarską potęgą. Gdy przychodzi jednak do pojedynku na murawie papierowe obliczenia nic nie znaczą, liczą się umiejętności i zaangażowanie. Z tym pierwszym jakoś to zawsze było, ale to drugie nie zawsze było atutem polskich piłkarzy.
10. ODRA WODZISŁAW – SHAMROCK ROVERS

Polskie kluby uwielbiają słabych rywali. Rozdają im punkty tak ochoczo, że kibice zastanawiają się, czy po takim zespole należy płakać czy raczej traktować jego występy jak dobry kabaret. Taki kabaret swoim fanom zafundowała w 2003 roku Odra Wodzisław. Zespół ze Śląska trafił w Pucharze Intertoto na przedstawiciela ligi irlandzkiej, Shamrock Rovers Dublin. Amatorzy, którzy na co dzień utrzymują się z innych zawodów niż piłka nożna, zupełnie zaskoczyli wodzisławian na ich terenie, wygrywając 2:1 − kompromitacja stała się faktem. W rewanżu Irlandczycy raz jeszcze upokorzyli polskiego pucharowicza i zwyciężając 1:0, zakończyli przygodę podopiecznych Ryszarda Wieczorka w Pucharze Intertoto.
9. POGOŃ SZCZECIN – FYLKIR REYKJAVIK
Na długiej liście krajów, których przedstawiciele odprawiali z kwitkiem polskie zespoły, znalazła się też Islandia. Początkowo nikt nie brał na poważnie Fylkiru Reykjavik, który był rywalem Pogoni Szczecin w rundzie wstępnej Pucharu UEFA w 2001 roku. „Portowcy”, sponsorowani wówczas przez Antoniego Ptaka, mieli ogromne ambicje, lecz w starciu z Islandczykami wszystko runęło niczym domek z kart. Fylkir na własnym boisku zwyciężył 2:1, rewanż zakończył się remisem 1:1. Rywale szczecinian otrzymali gorące owacje od miejscowych kibiców, z kolei piłkarze Pogoni schodzili z boiska przy okrzykach „Złodzieje!”.
8. WISŁA PŁOCK – FK VENTSPILS
Kiedy Wisła Płock wylosowała w 2003 roku w rundzie wstępnej Pucharu UEFA FK Ventspils, kibice zastanawiali się już, kogo los przydzieli płocczanom w kolejnej rundzie. Kluby z Łotwy w owym czasie rzadko przedzierały się przez pierwszą fazę rozgrywek i nic nie wskazywało, że tym razem będzie inaczej. Pierwszy mecz, rozegrany na Łotwie, zakończył się remisem 1:1, co było wynikiem w miarę korzystnym. Rewanż zaczął się wyśmienicie, po dwóch bramkach Ireneusza Jelenia było już 2:0, lecz w drugiej połowie goście doprowadzili do remisu i dzięki większej liczbie goli strzelonych na wyjeździe awansowali do kolejnej rundy.











