Pięć goli, cztery czerwone kartki, mnóstwo walki i emocji – takie były 398. Old Firm Derby. Ostatecznie 3:2 wygrał Glasgow Rangers, dla którego bramki strzelali Aluko, Little i Wallace. Do siatki McGregora trafiali natomiast Brown i Rogne.
Kwestia mistrzostwa Szkocji rozstrzygnęła się już ponad miesiąc temu, gdy Glasgow Rangers otrzymał karę odjęcia 10 punktów, ale dzisiaj piłkarze z Ibrox walczyli przede wszystkim o honor. Przed meczem było wiadomo, że Celtic w razie zwycięstwa będzie już mógł oficjalnie świętować tytuł, a poza tym byłaby to czwarta z rzędu porażka „Rangersów” u siebie, co przez 140 lat im się nie zdarzyło! Na przegraną gospodarze pozwolić sobie więc nie mogli.
Od początku aktywny był Sone Aluko i pierwszą okazję miał już w 4. minucie, ale w ostatniej chwili zablokował go Rogne. Anglik skuteczniejszy był za to siedem minut później, kiedy popisał się wspaniałą indywidualną akcją, minął kilku obrońców Celticu i prawą nogą skierował piłkę do siatki, dając gospodarzom prowadzenie. Goście chcieli szybko odpowiedzieć i po długim rajdzie groźny strzał oddał Samaras, jednak McGregor odbił piłkę, a następnie obronił też dobitkę Stokesa.
Golkiper miejscowych okazał się lepszy od tego ostatniego po raz kolejny kilkadziesiąt sekund później, kiedy po jego strzale z woleja sparował futbolówkę na rzut rożny. W odpowiedzi znowu spróbował Aluko i znowu został zablokowany. Anglik jednak co chwila nękał rywali i po jego dośrodkowaniu wspaniałą okazję miał Wallace, który w tej sytuacji fatalnie jednak przestrzelił. Z drugiej strony Brown dobrze wrzucił piłkę na głowę Stokesa, ale po raz kolejny lepszy okazał się McGregor.
W 30. minucie przyjezdni bardzo ograniczyli swoje szanse na jakiekolwiek punkty na Ibrox. Wychodzącego na czystą pozycję Wallace’a sfaulował bowiem Cha Du-Ri i wyleciał z boiska. „Rangersi” mogli szybko wykorzystać swoją przewagę, gdyby tylko McCabe lepiej przymierzył z wolnego, a tak Forster obronił. Tempo po czerwonej kartce trochę jednak spadło i ostatni kwadrans był najnudniejszy z pierwszych trzech. Ostatecznie na przerwę gospodarze schodzili, prowadząc, jeśli chodzi i o bramki, i liczebność swoich zawodników na boisku.
Na drugą połowę goście wyszli bez swojego trenera, Neila Lennona, który postanowił powiedzieć arbitrom, co myśli o ich pracy, za co wyleciał na trybuny. Po zmianie stron niewiele się działo aż do 58. minuty. Wtedy bowiem 25 metrów przed bramką „The Bhoys” starli się Wanayama i Whittaker. Ten pierwszy wykonał wślizg dwoma nogami, za co wyleciał z boiska, ponownie osłabiając swój zespół. Z rzutu wolnego po tym faulu ładnie przymierzył Aluko, ale minimalnie się pomylił.
Gospodarze, grając z przewagą dwóch zawodników, mocniej przycisnęli, jednak dobrze spisywał się Forster. W 67. minucie dobrze obronił uderzenie na krótki słupek Lafferty’ego, który wcześniej ładnie ograł jednego z obrońców. Chwilę później bramkarz „The Bhoys” w jednej akcji popisał się dwoma świetnymi paradami, najpierw odbijając piłkę po strzale McCullocha, a następnie po dobitce Whittakera. Zaraz po tym na boisko, za Aluko, wszedł Andrew Little i zaliczył prawdziwe wejście smoka.










