Tuż po przegranym meczu z Hiszpanami jednym z najdłużej odpowiadających na pytania dziennikarzy był Ivan Rakitić, najbardziej znany na Półwyspie Iberyjskim zawodnik Chorwacji. Gracz Sevilli nie ukrywał, że jest rozczarowany odpadnięciem, ale przyznał, że on i jego koledzy i tak zagrali naprawdę dobrze na turnieju.
Korespondencja z Gdańska
Jednym z wielu chorwackich graczy, którzy zatrzymali się przy dziennikarzach, był Ivan Rakitić. Zawodnik hiszpańskiej Sevilli bez problemu udzielał wywiadów po niemiecku, angielsku i hiszpańsku.
Na konferencji prasowej Slaven Bilić powiedział, że Wasz plan zakładał obronę przez większą część meczu i atak na 20-30 minut przed końcem. Co zatem zawiodło?
Jeśli nie strzelasz, normalne jest to, że przegrasz mecz. Sądzę, że możemy być bardzo zadowoleni z tego starcia, zabrakło tak naprawdę tego jednego gola z początku spotkania. Może rzut karny otworzyłby bardziej ten mecz?

Kazaliście bardzo cierpieć mistrzom świata. Długo nie układała im się ich gra, prezentowali się poniżej swoich możliwości… Jednak nie potrafiliście zadać być może decydującego ciosu.
Tak, nie pozwoliliśmy im za bardzo pograć, jednak nie możemy się z tego powodu cieszyć. Jestem smutny, ale też pewny, że przyszłość należy do nas. Mamy świetną ekipę.
Czy czułeś się dziś trochę jak w Sevilli? Hiszpania ma w kadrze Navasa oraz Negredo, Twoich klubowych kolegów. Dzisiaj zresztą ten pierwszy Was dobił.
Tak, jestem szczęśliwy, że mogłem ich spotkań. Na pewno nie cieszę się, że w takich okolicznościach się z nimi żegnałem, ale udało mi się z nimi porozmawiać. Życzyłem nawet Alvaro szczęścia i występu w ćwierćfinale. Teraz kibicuję, jeśli nie Hiszpanii, to moim klubowym kolegom.
A jakie nastroje panowały w szatni po meczu? Przegraliście najważniejszy pojedynek tego turnieju.
Jesteśmy smutni, oczywiście. Cieszę się w pewnym stopniu z gola Jesusa, ale to taka dobra mina do złej gry. Nie zapominajmy jednak, że graliśmy przeciwko mistrzom świata i zespołowi broniącemu tytułu. Musimy się przede wszystkim podnieść, nasza drużyna jest naprawdę mocna. Mogliśmy postawić trudne warunki Hiszpanom, zagrać jak równy z równym z Włochami, niedawnymi mistrzami świata, to jest dobre.
Spodziewaliście się czegoś zaskakującego po Hiszpanach? Nowego ustawienia, gry bez napastnika?
Czy się spodziewaliśmy? A skąd… A tak poważnie: było wiadomo, że nie jest łatwo powstrzymać mistrzów świata. To zdecydowanie największy faworyt tych mistrzostw, moim zdaniem większy niż Niemcy. Ale jeśli nie strzelasz gola, to nie masz co liczyć na zwycięstwo. Graliśmy jednak przeciwko najlepszej ekipie na świecie, dlatego wstydu na pewno nie ma.










